Znajdzie sposób. Jak zawsze. Z każdego gówna jakoś potrafiła się wygrzebać. Może bywało trudno, sytuacje nie zawsze były proste, ale się nie poddawała. Uparta niczym osioł, tak zawsze mówił o niej ojciec i miał rację. Jeśli sobie coś postanowiła to dążyła do tego po trupach, nie zważając na innych ludzi. Teraz chodziło o coś więcej, nie tylko o nią, dała mu słowo, że mu pomoże. Uważała to za zobowiązujące, musiała zrobić wszystko, co w jej mocy, aby dotrzymać obietnicy. Przynajmniej znalazła jakiś cel, jej życie nabrało sensu. Musiała go uratować.
Już dawno przestała myśleć o tych Changównach, nie był to temat do którego teraz chciała wracać. Jej myśli znajdowały się zupełnie gdzie indziej, tak właściwie to może już zbytnio nie myślała. Liczyła się tylko ta żądza która zaczęła ją palić gdzieś w środku. Spotęgowało się to w momencie, w którym ją do siebie przycisnął, kiedy poczuła go tak blisko.
Po raz kolejny z chwilowego milczenia wyrwał ją jego głos. Czego chciała? Czy ona sama wiedziała? Chciała zaspokoić to palące uczucie w jej ciele jak najszybciej, bez zbędnych słów, tak po prostu. - Chciałabym, żebyśmy przestali dyskutować. - Bo teraz i tak nie mogła się skupić na rozmowie. Kiedy się do niego odezwała odsunęła się o krok, aby móc widzieć jego całą twarz.
W jej oczach mógł dostrzec żar, ten sam, który pochłaniał jej ciało, on to z nią zrobił, kiedy zaczął jej dotykać. Widać było, że bardzo tego brakowało Geraldine, a przecież to nic takiego. Dotyk, zainteresowanie drugiego człowieka.
Poczuła, że na jej ciele pojawiła się gęsia skórka kiedy dotknął jej karku, było to przyjemne uczucie, jednak jej organizm reagował dosyć intensywnie. - Może dzisiaj będziesz miał szansę je usłyszeć, jeśli się trochę postarasz. - Zbliżyła się do niego jeszcze bardziej, zarzuciła swoje ręce na jego szyję i go objęła, chciała poczuć jego bliskość, jak najbardziej się tylko dało. Ten blat trochę ją irytował, ale mogłaby się bez mniejszego problemu na niego wdrapać. Jak pomyślała tak też zrobiła. Odkleiła się od Mellvyna, żeby po chwili znaleźć się na nim. Usiadła na jego udach przodem do twarzy, teraz była naprawdę blisko, tak jak chciała. Może nie było to specjalnie wygodne, ale jej to nie obchodziło.