09.05.2023, 11:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.05.2023, 11:46 przez William Lestrange.)
Dla Williama widok śmierci nie był niczym wstrząsającym.
Irytowały go natomiast zamieszanie, kłamstwa i niejasność, a już najbardziej hałas, który stworzył się w tym miejscu.
Usłyszał słowa Grimesa, zanim kolce zaczęły wbijać mu się w głowę, Vivienne była jego kochanką, a nie Madeline. Zmarszczył brwi, ale postanowił najpierw zadziałać, a dopiero potem mówić.
Kiedy tylko kobieta, która okazała się wspominaną wcześniej żoną, której ghoul tak się lękał, zaczęła rzucać pretensjami w oczach Lestrange'a zatańczyły ogniki złości. Złapał Norę, która z nich wszystkich tutaj zachowała się jak na razie najłagodniej, a jej czyny miały, dla niej samej, prawdopodobnie najgorsze konsekwencje. Odciągnął Figg, coby nie stała pomiędzy nim, a rzucającą oskarżeniami kobietą. Wciąż stał najbliżej Grimesa, teraz krwawiącego z głowy przez wianek. Złapał się za kieszeń, w której trzymał różdżkę, ale jeszcze jej nie wyciągał.
- Nie wiem w co ty i twój mąż z nami pogrywacie, ale nie wciąga się innych w swoje problemy małżeńskie. Załatwia się je samemu. Twój mąż był martwy od dawna, przynajmniej to nam powiedział, mógł kłamać, tak samo jak w momencie, gdy zaprosił nas do tej chaty. Nie powiedział nam, że nie będziemy w stanie mogli z niej wyjść, więc oszczędź nam kolejnych pretensji, bo z chęcią byśmy się stąd ulotnili gdybyśmy mogli. Grimes prosił nas, abyśmy go zabili, po tym co rzekomo zrobiłaś jemu i jego kochance, Vivienne. Cała ta sytuacja nie jest naszą winą, a jak ma sie problemy w związku to się o nich, do cholery, rozmawia, a nie przykuwa męża łańcuchem. Czy tylko mi się to wydaje niejako pojebane? Jak potrzebowaliście terapii małżeńskiej to Perseus jest terapeutą, dałby wam pewnie zniżkę po znajomości - spojrzał na Perseusa, u którego chyba szukał poparcia, ostatnie zdanie o jego pracy wypowiadając w zasadzie z cięzką ironią skierowaną w Madelaine, a nie Blacka. Zaraz też na Camerona, z którym rozmawiał chwilę temu.
Martina, który wszedł z żoną Grimesa chyba kojarzył, ale bardzo mało. Był pewien, że to jakaś rodzina Eden.
Poszukał wzrokiem Mackenzie, ktorej chwile temu mówił, że nie może wyjść. To ona wyraziła chęć do wyjścia pierwsza, a drzwi wciąż były otwarte. Miał nadzieje, że zrozumiała aluzje w jego spojrzeniu, coby spróbować je przytrzymać dopóki jest zamieszanie.
(edycja za zgodą MG)
Irytowały go natomiast zamieszanie, kłamstwa i niejasność, a już najbardziej hałas, który stworzył się w tym miejscu.
Usłyszał słowa Grimesa, zanim kolce zaczęły wbijać mu się w głowę, Vivienne była jego kochanką, a nie Madeline. Zmarszczył brwi, ale postanowił najpierw zadziałać, a dopiero potem mówić.
Kiedy tylko kobieta, która okazała się wspominaną wcześniej żoną, której ghoul tak się lękał, zaczęła rzucać pretensjami w oczach Lestrange'a zatańczyły ogniki złości. Złapał Norę, która z nich wszystkich tutaj zachowała się jak na razie najłagodniej, a jej czyny miały, dla niej samej, prawdopodobnie najgorsze konsekwencje. Odciągnął Figg, coby nie stała pomiędzy nim, a rzucającą oskarżeniami kobietą. Wciąż stał najbliżej Grimesa, teraz krwawiącego z głowy przez wianek. Złapał się za kieszeń, w której trzymał różdżkę, ale jeszcze jej nie wyciągał.
- Nie wiem w co ty i twój mąż z nami pogrywacie, ale nie wciąga się innych w swoje problemy małżeńskie. Załatwia się je samemu. Twój mąż był martwy od dawna, przynajmniej to nam powiedział, mógł kłamać, tak samo jak w momencie, gdy zaprosił nas do tej chaty. Nie powiedział nam, że nie będziemy w stanie mogli z niej wyjść, więc oszczędź nam kolejnych pretensji, bo z chęcią byśmy się stąd ulotnili gdybyśmy mogli. Grimes prosił nas, abyśmy go zabili, po tym co rzekomo zrobiłaś jemu i jego kochance, Vivienne. Cała ta sytuacja nie jest naszą winą, a jak ma sie problemy w związku to się o nich, do cholery, rozmawia, a nie przykuwa męża łańcuchem. Czy tylko mi się to wydaje niejako pojebane? Jak potrzebowaliście terapii małżeńskiej to Perseus jest terapeutą, dałby wam pewnie zniżkę po znajomości - spojrzał na Perseusa, u którego chyba szukał poparcia, ostatnie zdanie o jego pracy wypowiadając w zasadzie z cięzką ironią skierowaną w Madelaine, a nie Blacka. Zaraz też na Camerona, z którym rozmawiał chwilę temu.
Martina, który wszedł z żoną Grimesa chyba kojarzył, ale bardzo mało. Był pewien, że to jakaś rodzina Eden.
Poszukał wzrokiem Mackenzie, ktorej chwile temu mówił, że nie może wyjść. To ona wyraziła chęć do wyjścia pierwsza, a drzwi wciąż były otwarte. Miał nadzieje, że zrozumiała aluzje w jego spojrzeniu, coby spróbować je przytrzymać dopóki jest zamieszanie.
(edycja za zgodą MG)
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated