09.05.2023, 15:49 ✶
Czyli miał zgadywać. Jeszcze nie był pewien, jak się z tym czuł, ale chyba niezbyt dobrze, niezbyt pewnie. Istniały setki opcji, które mógł wybrać.
Pamiętał, że podobało jej się zadawanie mu bólu i dominowanie w dwóch różnych kontekstach, ale czy to rzeczywiście było tym, czego potrzebowała? Nie był pewien. Miał wrażenie, że nie. Miał wrażenie, że dalej ukrywała coś, świadomie, bądź nie. Obstawiał, że dotąd nie miała szansy spróbować zbyt wielu rzeczy. Że cegoś zawsze jej brakowało, ale nie wiedziała czego. Musiał jakoś to odgadnąć, jakoś to wybadać.
Ponadto nie chciała rozmawiać, co znacznie utrudniało sprawę. Jej niechęć była całkiem pospolita, spotkał się już z nią wiele razy, i tym większą miał ochotę, żeby tę prośbę o "skończenie dyskusji" zignorować. Istniały gorsze sposoby na zepsucie atmosfery, niż kawałek szczerej rozmowy... lub wydanie rozkazu.
Jego dłonie gładko spłynęły z jej pleców na jej biodra. Znowu siedziała na nim. Potrzebował chwili, żeby przyzwyczaić się do tego i, koniecznie, przestać myśleć o swoim chuju, bo myśleniem o nim się kobiet nie zadowala.
Bezceremonialnie rozpiął spodnie (wpierw swoje, potem jej), żeby tak nie cisnęły. Później zaczął zastanawiać się, czy siadła na nim z przyzwyczajenia, czy naprawdę tak to lubiła. Była zagadką. Cóż, przynajmniej wiedział, że przypadł jej do gustu sposób, w jaki jej dotykał.
- Czekam na rozkaz. Zrobię wszystko - oświadczył dumnie, z uśmiechem.
Mimo wszystko chciał też okazać własną inicjatywę, więc odchylił jej bluzkę i oparł dłoń o jej brzuch. Opuszkami palców powoli podążał ku dołowi - zdecydował się skorzystać z tego, że siedziała w rozkroku, i wsunąć rękę w jej majtki.
Chwilę błądził po jej wzgórku, a później z zaskakującą precyzyją ujął trzon jej łechtaczki między dwa palce. Zaczął poruszać nimi rytmicznie w dół i w górę, lekko naciągając skórę napletka, tak aby odsłonięty żołądź raz po raz ocierał się o szorstki materiał bielizny. Wpatrywał się przy tym w jej oczy uważnie, z lekkim strachem starając się odczytać każdą jej reakcję.
Pamiętał, że podobało jej się zadawanie mu bólu i dominowanie w dwóch różnych kontekstach, ale czy to rzeczywiście było tym, czego potrzebowała? Nie był pewien. Miał wrażenie, że nie. Miał wrażenie, że dalej ukrywała coś, świadomie, bądź nie. Obstawiał, że dotąd nie miała szansy spróbować zbyt wielu rzeczy. Że cegoś zawsze jej brakowało, ale nie wiedziała czego. Musiał jakoś to odgadnąć, jakoś to wybadać.
Ponadto nie chciała rozmawiać, co znacznie utrudniało sprawę. Jej niechęć była całkiem pospolita, spotkał się już z nią wiele razy, i tym większą miał ochotę, żeby tę prośbę o "skończenie dyskusji" zignorować. Istniały gorsze sposoby na zepsucie atmosfery, niż kawałek szczerej rozmowy... lub wydanie rozkazu.
Jego dłonie gładko spłynęły z jej pleców na jej biodra. Znowu siedziała na nim. Potrzebował chwili, żeby przyzwyczaić się do tego i, koniecznie, przestać myśleć o swoim chuju, bo myśleniem o nim się kobiet nie zadowala.
Bezceremonialnie rozpiął spodnie (wpierw swoje, potem jej), żeby tak nie cisnęły. Później zaczął zastanawiać się, czy siadła na nim z przyzwyczajenia, czy naprawdę tak to lubiła. Była zagadką. Cóż, przynajmniej wiedział, że przypadł jej do gustu sposób, w jaki jej dotykał.
- Czekam na rozkaz. Zrobię wszystko - oświadczył dumnie, z uśmiechem.
Mimo wszystko chciał też okazać własną inicjatywę, więc odchylił jej bluzkę i oparł dłoń o jej brzuch. Opuszkami palców powoli podążał ku dołowi - zdecydował się skorzystać z tego, że siedziała w rozkroku, i wsunąć rękę w jej majtki.
Chwilę błądził po jej wzgórku, a później z zaskakującą precyzyją ujął trzon jej łechtaczki między dwa palce. Zaczął poruszać nimi rytmicznie w dół i w górę, lekko naciągając skórę napletka, tak aby odsłonięty żołądź raz po raz ocierał się o szorstki materiał bielizny. Wpatrywał się przy tym w jej oczy uważnie, z lekkim strachem starając się odczytać każdą jej reakcję.