Geraldine miała tendencje do stawiania siebie na ostatnim miejscu. Niby potrafiła walczyć o swoje, dążyć do celu, jeśli chodzi zaś o te bardziej przyziemne potrzeby to nigdy nie koncentrowała się na sobie. Bardziej obserwowała, dostrzegała czego potrzebują inni i im to dawała. Z czego to wynikało? Sama nie do końca wiedziała, tak naprawdę nie uważała, że była coś warta. Nikt nigdy na niej się w pełni nie skupiał, to ona musiała imponować innym, aby zwrócić na siebie uwagę.
Nie przywykła do mówieniu o swoich potrzebach, tak naprawdę w żadnej sferze życia, dlaczego więc teraz miało być inaczej? Nie była specjalnie wylewna, ale to powinien już zauważyć. Nigdy z nikim nie dzieliła się swoimi przemyśleniami, raczej zostawiała wszystko dla siebie. Nie chciała o nic nikogo prosić nawet w tak podstawowych pragnieniach.
Gerry miała wrażenie też, że nie jest do końca pewna czego chce. Najchętniej po prostu szybko ugasiłaby ten żar, który zaczął pochłaniać jej ciało. Bez zbędnego gadania, emocji, zresztą trudno było jej się przyznać do tego, że pożądała. Uważała to za pewną słabość, a ona nie mogła być słaba. Musiała być silna w każdej sferze życia. Nie mogła pozwolić sobie na niesubordynację, a trochę tak to odbierała.
Nie umiała ukryć przed nim, że jego dotyk sprawiał jej przyjemność. Najwyraźniej też potrzebowała czasem po prostu bliskości, mimo tego, że była taka oschła. jej ciało reagowało na każdy, najmniejsz gest, choć umysł raczej nie do końca chciał na to pozwolić.
Pozwoliła sobie jednak popłynąć, może właśnie tego potrzebowała? Może to był moment, w którym i ona wreszcie zacznie czerpać z życia w pełni? Bez zbędnych ograniczeń. Nie do końca jednak wiedziała, czym kieruje się Mellvyn, czy po prostu odpowiadał mu ten dziwny układ. Nie był to jednak czas na rozmyślenia, chyba go nie wykorzystywała.
- Kochaj się ze mną, po prostu. - Bo przelecieć ją na tym stole mógł każdy, a jej chodziło o coś więcej. Nie chciała spojrzeć na niego kiedy to powiedziała, bo trochę jej było wstyd, że się tym podzieliła.
Podobało jej się, że się nie zatrzymywał, nie przestawał jej dotykać, że jego dłonie błądziły po jej ciele. Sama nie mogła oderwać od niego swoich rąk, które wędrowały po jego plecach. Pragnęła ciepła jego ciała. Przygryzła dolną wargę, kiedy poczuła, że zbliża się do jej krocza, to było przyjemne, gdy dotykał ją w ten sposób, jeszcze chwila, moment, a będzie gotowa, aby w pełni się do niego zbliżyć. Nie zwlekała zbyt długo, zdjęła z siebie koszulę, aby obnażyć resztę swojego ciała. Widział ją już nago, jednak teraz coś się zmieniło, przynajmniej dla niej, miała wrażenie, że to wreszcie o nią chodzi.