11.05.2023, 23:00 ✶
- Raczej nie umiem brać w pełni poważnie sztuki dywinacji – stwierdziła dość lekkim tonem. Tak, wiedziała, że są osoby prawdziwie obdarzone darem, ten jednak wydawał się być niezależny od wszystkich rekwizytów, którymi wróżbici wszelkiej maści lubili się otaczać. Nie mówiąc już o tym, że w większości przypadków ci wszyscy od zaglądania za zasłonę przeznaczenia to tylko mieli dobrze gadane. Tylko tyle i aż tyle.
- Oszukuje czy nie, i tak wie, co robi – skwitowała krótko. Mimo wszystko sława nie przychodziła sama z siebie, a choć noszenie nazwiska z jednego znaczniejszych rodów z pewnością pomagało w osiągnięciu jako takiej rozpoznawalności, to żeby jednak niemalże wyskakiwać z każdej lodówki… na to trzeba było sobie zapracować.
- … przynajmniej dopóki wróżba nie spełni się w inny sposób niż myślała bądź wszystko pójdzie zupełnie na opak – wymruczała cicho. Tak, Bones raczej należała do tych, co dość twardo stąpają po ziemi niż liczą na szczęśliwe przepowiednie i łaskawość losu.
W mniej formalnych warunkach Mavelle zapewne parsknęłaby z rozbawieniem i sama jeszcze dołożyła swoje trzy knuty – jakkolwiek by nie patrzeć, obserwowanie całej tej hecy z licytowaniem kolacji z Erikiem było czymś nadzwyczaj interesującym. Tym bardziej że chyba nikt się nie spodziewał, iż cena aż tak wysoko poszybuje w górę, przyprawiając przy okazji organizatorów o ból głowy pt. „nie mamy jak tego wszystkiego wydać”. Ale była w pracy, a Vakel nie należał do grona znajomych. Prędzej umiejscawiała go w ławce z podpisem „podejrzani”.
- Cóż mogę rzec, panie Dolohov? Staramy się jak najszybciej badać wszelkie zgłoszenia, w trosce o bezpieczeństwo wszystkich – odparła miękkim tonem, posyłając wróżbicie uprzejmy uśmiech – Jak wspomniano, otrzymaliśmy zgłoszenie, które brzmiało dość alarmująco – stwierdziła, bez skrupułów naginając nieco prawdę - Hm, a proszę mi powiedzieć, kiedy dokładnie poinformowała o wyjeździe? Osobiście, listownie? Gdzie dokładnie wyjechała? Czy jest możliwe, że w pośpiechu mogłaby zapomnieć o czymś ważnym… na przykład o zamknięciu drzwi? – mówiąc to, uważnie obserwowała wróżbitę. Zaraz też pokręciła głową. Na Matkę! Jak mógł pomyśleć, że…!
- Zapewniam pana, jesteśmy tu wyłącznie w celach służbowych. Nie śmielibyśmy kazać pańskim klientom dłużej czekać na swoją kolej tylko ze względu na chęć poznania przyszłości – wyrzekła gładko, zgrzytając w duchu zębami. Też coś. Rozkład. Poza kolejką. Gdyby coś takiego strzeliło jej do głowy, zdecydowanie poczekałaby, ile trzeba!
- Oszukuje czy nie, i tak wie, co robi – skwitowała krótko. Mimo wszystko sława nie przychodziła sama z siebie, a choć noszenie nazwiska z jednego znaczniejszych rodów z pewnością pomagało w osiągnięciu jako takiej rozpoznawalności, to żeby jednak niemalże wyskakiwać z każdej lodówki… na to trzeba było sobie zapracować.
- … przynajmniej dopóki wróżba nie spełni się w inny sposób niż myślała bądź wszystko pójdzie zupełnie na opak – wymruczała cicho. Tak, Bones raczej należała do tych, co dość twardo stąpają po ziemi niż liczą na szczęśliwe przepowiednie i łaskawość losu.
W mniej formalnych warunkach Mavelle zapewne parsknęłaby z rozbawieniem i sama jeszcze dołożyła swoje trzy knuty – jakkolwiek by nie patrzeć, obserwowanie całej tej hecy z licytowaniem kolacji z Erikiem było czymś nadzwyczaj interesującym. Tym bardziej że chyba nikt się nie spodziewał, iż cena aż tak wysoko poszybuje w górę, przyprawiając przy okazji organizatorów o ból głowy pt. „nie mamy jak tego wszystkiego wydać”. Ale była w pracy, a Vakel nie należał do grona znajomych. Prędzej umiejscawiała go w ławce z podpisem „podejrzani”.
- Cóż mogę rzec, panie Dolohov? Staramy się jak najszybciej badać wszelkie zgłoszenia, w trosce o bezpieczeństwo wszystkich – odparła miękkim tonem, posyłając wróżbicie uprzejmy uśmiech – Jak wspomniano, otrzymaliśmy zgłoszenie, które brzmiało dość alarmująco – stwierdziła, bez skrupułów naginając nieco prawdę - Hm, a proszę mi powiedzieć, kiedy dokładnie poinformowała o wyjeździe? Osobiście, listownie? Gdzie dokładnie wyjechała? Czy jest możliwe, że w pośpiechu mogłaby zapomnieć o czymś ważnym… na przykład o zamknięciu drzwi? – mówiąc to, uważnie obserwowała wróżbitę. Zaraz też pokręciła głową. Na Matkę! Jak mógł pomyśleć, że…!
- Zapewniam pana, jesteśmy tu wyłącznie w celach służbowych. Nie śmielibyśmy kazać pańskim klientom dłużej czekać na swoją kolej tylko ze względu na chęć poznania przyszłości – wyrzekła gładko, zgrzytając w duchu zębami. Też coś. Rozkład. Poza kolejką. Gdyby coś takiego strzeliło jej do głowy, zdecydowanie poczekałaby, ile trzeba!