10.05.2023, 00:02 ✶
Tim kolejny już raz powtórzył w myślach jakąś przygłupią wymówkę na wypadek tego, gdyby Shafiqa wyraźnie zdziwił jego strój. Na szczęście jednak, nawet jeśli mężczyzna w jakiś sposób dziwił się na ubiór Fletchera, to nie dał tego po sobie poznać, na co ten drugi tylko odetchnął z ulgą.
- Cześć - odpowiedział, przepychając się koło gospodarza i za jego gestem wchodząc do środka. Szybkim spojrzeniem rozejrzał się dookoła, na dłuższą chwilę zatrzymując się przy wypełniających ściany regałach. Przeszedł nieco dalej, grzecznie podążając za Cathalem i starając się nie nastąpić na żadne z map, zdjęć i notatek, które częściowo pokrywały podłogę przy blacie, który najwyraźniej był celem ich podróży.
Pomimo, że Shafiq zaproponował mu krzesło, nie skorzystał z niego. Wolał już chyba stać, bo oczami wyobraźni już wyobrażał sobie, jak niezręczni wierci się, wyraźnie niekomfortowo, kiedy Cathal wisi nad stołem. Stanął więc przy blacie, na sam fotel odkładając swój całkiem bezużyteczny neseser, za który wciąż pluł sobie w brodę. Z zainteresowaniem spojrzał na to, co było rozłożone na stole, słuchając co też sam gospodarz miał mu do powiedzenia na temat tego wszystkiego.
- Brzmi ciekawie - rzucił, nie bardzo wiedząc jak inaczej miałby podsumować cały temat, w palce łapiąc podetkniętą mu pod nos fotografię amuletu. Przez moment przyglądał mu się, na jego drewnianą, podniszczoną strukturę. W końcu jednak, już niekoniecznie myśląc nad tym co robi, odwrócił papier, jakby oczekując że znajdzie coś po drugiej stronie.
- I jak ci idzie to kompletowanie do tej pory? - zapytał jeszcze, na pytanie czy byłby zainteresowany, kiwając lekko głową. Bo zainteresowany owszem, był. Pytanie tylko na ile mógł zostawić Willa w sklepie samego. - Kiedy planujesz wyjazd?
- Cześć - odpowiedział, przepychając się koło gospodarza i za jego gestem wchodząc do środka. Szybkim spojrzeniem rozejrzał się dookoła, na dłuższą chwilę zatrzymując się przy wypełniających ściany regałach. Przeszedł nieco dalej, grzecznie podążając za Cathalem i starając się nie nastąpić na żadne z map, zdjęć i notatek, które częściowo pokrywały podłogę przy blacie, który najwyraźniej był celem ich podróży.
Pomimo, że Shafiq zaproponował mu krzesło, nie skorzystał z niego. Wolał już chyba stać, bo oczami wyobraźni już wyobrażał sobie, jak niezręczni wierci się, wyraźnie niekomfortowo, kiedy Cathal wisi nad stołem. Stanął więc przy blacie, na sam fotel odkładając swój całkiem bezużyteczny neseser, za który wciąż pluł sobie w brodę. Z zainteresowaniem spojrzał na to, co było rozłożone na stole, słuchając co też sam gospodarz miał mu do powiedzenia na temat tego wszystkiego.
- Brzmi ciekawie - rzucił, nie bardzo wiedząc jak inaczej miałby podsumować cały temat, w palce łapiąc podetkniętą mu pod nos fotografię amuletu. Przez moment przyglądał mu się, na jego drewnianą, podniszczoną strukturę. W końcu jednak, już niekoniecznie myśląc nad tym co robi, odwrócił papier, jakby oczekując że znajdzie coś po drugiej stronie.
- I jak ci idzie to kompletowanie do tej pory? - zapytał jeszcze, na pytanie czy byłby zainteresowany, kiwając lekko głową. Bo zainteresowany owszem, był. Pytanie tylko na ile mógł zostawić Willa w sklepie samego. - Kiedy planujesz wyjazd?