10.05.2023, 00:04 ✶
Fakt, że William przechodził niedawno (i chyba wciąż przechodzi) przez swoje własne problemy małżeńskie, spowodował, że słowa Madeline rozzłościły go jeszcze bardziej. Nazwała dom tylko i wyłącznie swoim, a próbowała portretować się jako ofiara, która opłakuje męża... O którego zdanie, opinię i wolę nie dbała, a którego zabiła jako pierwsza. Nie interesowało go, co teraz dzieje się w jej wnętrzu, bo uważał, że na to wszystko zasługiwała. Nie ruszył się z miejsca wiedząc, że zasłania sobą Norę, która mogła wyczuć, że się spiął. W jego oczach zatańczyły ognie złości, tym razem rozświetlając spojrzenie głęboko skrywanym szaleństwem, które tylko czekało na kolejne pęknięcia na skorupie opanowania.
- Waszego domu, zachłanna pretensjonalna lafiryndo - zagrzmiał tak stanowczo, że sam się zdziwił na brzmienie swojego głosu - Zamordowałaś tego człowieka i nie dałaś mu wyboru, nie masz żadnego prawa żeby go opłakiwać. Nic dziwnego, że chciał umrzeć żeby się od ciebie uwolnić - zacisnął pięści, orientując się, że zaklęcie rzucone przez Martina nie zadziałało. Był gotowy rzucić się na kobietę, jeżeli ta wykonałaby pierwszy ruch.
Zanim jednak jakakolwiek z tych rzeczy się stała, wszyscy ... dosłownie rzucili się na żonę Grimesa, William nie mógł ich winić. Gdyby nie przedziwny instynkt, który w sobie miał do bronienia innych i dbania o ich zdrowie ponad swoje, zapewne sam już dawno potrząsnąłby kobietą tak mocno, że tej zakręciłoby się w głowie.
Akcja odwróciła się przeciwko nim, znowu, i to bardzo szybko. Lestrange rozejrzał się, za czymś, co mogloby mu pomoc w zrzuceniu kobiety z biednego chłopaka, który poświęcił się dla nich wszystkich, a zaraz, jak nikt nie zdecyduje się na kolejny ruch, straci palec. Madelaine wydawała się kobietą, która mogłaby odgryźć komuś palec, jeżeli mocno by się zawzięła.
Skupił wzrok na Grimesie, który przestał się ruszać.
Przynajmniej tyle, pomyślał. Zauważył jeszcze wchodzącego do pomieszczenia ducha, ale potem, łapiąc szybko za pierwszy, lepszy rondel wiszący na granicy kuchni, korzystając z zamieszania, wpierw spróbował kopnąć żonę martwego ghoula w ramię, aby ją zrzucić i zaraz potem zdzielić rondlem w łeb.
kop
rondel
- Waszego domu, zachłanna pretensjonalna lafiryndo - zagrzmiał tak stanowczo, że sam się zdziwił na brzmienie swojego głosu - Zamordowałaś tego człowieka i nie dałaś mu wyboru, nie masz żadnego prawa żeby go opłakiwać. Nic dziwnego, że chciał umrzeć żeby się od ciebie uwolnić - zacisnął pięści, orientując się, że zaklęcie rzucone przez Martina nie zadziałało. Był gotowy rzucić się na kobietę, jeżeli ta wykonałaby pierwszy ruch.
Zanim jednak jakakolwiek z tych rzeczy się stała, wszyscy ... dosłownie rzucili się na żonę Grimesa, William nie mógł ich winić. Gdyby nie przedziwny instynkt, który w sobie miał do bronienia innych i dbania o ich zdrowie ponad swoje, zapewne sam już dawno potrząsnąłby kobietą tak mocno, że tej zakręciłoby się w głowie.
Akcja odwróciła się przeciwko nim, znowu, i to bardzo szybko. Lestrange rozejrzał się, za czymś, co mogloby mu pomoc w zrzuceniu kobiety z biednego chłopaka, który poświęcił się dla nich wszystkich, a zaraz, jak nikt nie zdecyduje się na kolejny ruch, straci palec. Madelaine wydawała się kobietą, która mogłaby odgryźć komuś palec, jeżeli mocno by się zawzięła.
Skupił wzrok na Grimesie, który przestał się ruszać.
Przynajmniej tyle, pomyślał. Zauważył jeszcze wchodzącego do pomieszczenia ducha, ale potem, łapiąc szybko za pierwszy, lepszy rondel wiszący na granicy kuchni, korzystając z zamieszania, wpierw spróbował kopnąć żonę martwego ghoula w ramię, aby ją zrzucić i zaraz potem zdzielić rondlem w łeb.
kop
Rzut O 1d100 - 36
Akcja nieudana
Akcja nieudana
rondel
Rzut O 1d100 - 62
Sukces!
Sukces!
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated