Mężczyzna chyba umarł. Martin nie był pewny. Nie wiedział po czym mógłby to poznać. A nawet nie zdawał sobie sprawy, że ofiara była ghoulem.
Jego uwaga szybko spłynęła jednak na innych. Dopiero teraz zaczął rozpoznawać postacie w pomieszczeniu. Kobieta, która nie chciała pomóc w rytuale. Kolejna kobieta, która chyba sprzedawała pączki na festynie. Jakiś młodszy mężczyzna, którego nie znał. Perseus Black, którego w pierwszej chwili nie potrafił skojarzyć, ale zdecydowanie go rozpoznawał. I mąż Eden.
Wypowiedź Williama była szokująca dla Martina. Czyli mąż kobiety był martwy? Ale skoro był martwy to czemu teraz umarł? Co tu się stało?
Dla Martina najdziwniejsze dopiero nadeszło. Gdy wszyscy zaczęli atakować kobietę.
W pierwszej chwili myślał, że ma omamy, ale oni wszyscy rzeczywiście rzucili się do ataku.
Mógł tu stać i rozważać sens tego wszystkiego. Mógł skupić uwagę na duchu wpływającym do środka. Ale nie było czasu, a on tym razem wyjątkowo postanowił zadziałać.
— Przestańcie wszyscy — powiedział tak stanowczo, jak jeszcze nigdy. Nie krzyczał, ale wszyscy powinni go usłyszeć. Stanął przed Williamem, by uniemożliwić mu zaatakowanie kobiety.
— Co ona wam zrobiła, że chcecie ją pobić w tak barbarzyński sposób? — Spytał wszystkich, po czym zwrócił się do Williama. — Nie możesz jej po prostu aresztować, jeśli rzeczywiście zabiła swojego męża?
[Dwa rzuty na aktywność fizyczną — biorę Williama na klatę]
Akcja nieudana
Akcja nieudana