10.05.2023, 02:08 ✶
Layla zachichotała, wyraźnie zachwycona faktem, że jej pomysł przypadł komukolwiek do gustu. Spojrzała na Silasa znad krawędzi kufla, przyglądając się któryś już raz nieco uważniej, jak podrzuca nożem. Część niej zwyczajnie oczekiwała, że mężczyzna wreszcie złapie przedmiot nieco bardziej nieporadnie, zwyczajnie robiąc sobie krzywdę. Za każdym jednak razem ostrze lądowało w dłoni miękko, chociaż z gracją daleką od tej, jaką wykazywały się niektóre obecne w jej życiu osoby.
W końcu jednak ponownie spojrzała w swój kufel, pociągając z niego parę większych łyków, w czasie jak reszta dzieliła się swoimi przemyśleniami w temacie. Nie przerywała im, o wiele bardziej zainteresowana wiadomym zajęciem, aż wreszcie coś ją wyraźnie tknęło, jakby któreś słowo zadziałało i przełączyło jakiś pstryczek.
Postawiła energicznie na blacie pusty już kufel, patrząc po każdym z osobna, jakby sprawdzając czy ma ich uwagę.
- Podrzućmy mu świnię - oznajmiła głosem jak najbardziej poważnym i dalekim od strojenia sobie żartów. Odsunęła kufel na bok, opierając łokcie na stole. - Taką zwykłą świnię - wyjaśniła, jakby obawiając się, że niekoniecznie mogli nadążać na tym, co właściwie miała na myśli. - Gdzieś słyszałam, że te czystokrwiste pokurwieńce boją się świń jak ostatnie pindy i jeszcze uważają to za coś dobrego - uniosła nieco brwi, wyraźnie nie do końca rozumiejąc cały ten koncept. Bali się świń, ale już problemu z jedzeniem ich nie mieli? Coś tu definitywnie było nie tak. - Może jak mu się taki wieprzyk wytarza między regałami, to reszta powie mu, żeby w dupę sobie wsadził ten interes. Albo wiem... - pstryknęła palcami. - Podrzućmy mu jakiś amulecik w gratisie, który dorobi mu świński ryj, wyjdzie na to samo. Chociaż cholera... to chyba zbyt daleko idące plany - zafrasowała się nieco, nagle jakoś bardziej żałując, że jej kufel stał już pusty i nie miała czym zapić ostatniego pomysłu. W końcu to wymagało zaangażowania, a powiedzmy sobie szczerze, w pół nocy ciężko byłoby im znaleźć wolną świnię, albo wyłuskać na poczekaniu knurzy medalion.
W końcu jednak ponownie spojrzała w swój kufel, pociągając z niego parę większych łyków, w czasie jak reszta dzieliła się swoimi przemyśleniami w temacie. Nie przerywała im, o wiele bardziej zainteresowana wiadomym zajęciem, aż wreszcie coś ją wyraźnie tknęło, jakby któreś słowo zadziałało i przełączyło jakiś pstryczek.
Postawiła energicznie na blacie pusty już kufel, patrząc po każdym z osobna, jakby sprawdzając czy ma ich uwagę.
- Podrzućmy mu świnię - oznajmiła głosem jak najbardziej poważnym i dalekim od strojenia sobie żartów. Odsunęła kufel na bok, opierając łokcie na stole. - Taką zwykłą świnię - wyjaśniła, jakby obawiając się, że niekoniecznie mogli nadążać na tym, co właściwie miała na myśli. - Gdzieś słyszałam, że te czystokrwiste pokurwieńce boją się świń jak ostatnie pindy i jeszcze uważają to za coś dobrego - uniosła nieco brwi, wyraźnie nie do końca rozumiejąc cały ten koncept. Bali się świń, ale już problemu z jedzeniem ich nie mieli? Coś tu definitywnie było nie tak. - Może jak mu się taki wieprzyk wytarza między regałami, to reszta powie mu, żeby w dupę sobie wsadził ten interes. Albo wiem... - pstryknęła palcami. - Podrzućmy mu jakiś amulecik w gratisie, który dorobi mu świński ryj, wyjdzie na to samo. Chociaż cholera... to chyba zbyt daleko idące plany - zafrasowała się nieco, nagle jakoś bardziej żałując, że jej kufel stał już pusty i nie miała czym zapić ostatniego pomysłu. W końcu to wymagało zaangażowania, a powiedzmy sobie szczerze, w pół nocy ciężko byłoby im znaleźć wolną świnię, albo wyłuskać na poczekaniu knurzy medalion.