10.05.2023, 23:41 ✶
Ulysses ściągnął brwi słuchając odpowiedzi Danielle. Posłał jej ukradkowe, dłuższe spojrzenie. Trochę dziwiło go, że najwidoczniej nie zdawała sobie sprawy z tego, jakie wrażenie potrafiła wywierać na ludziach (czego sam był najlepszym dowodem). Takiego wrażenia nie wywierali poboczni bohaterowie.
- Calineczka – podpowiedział. Skojarzenie akurat z tą bajką Andersena nasunęło mu się samo. Młodemu Rookwoodowi pozostawało tylko mieć nadzieję, że w takim razie on nie był złym ropuchem.
Upił kawy, zastanawiając się, czy czasem nie powinien podać jednak jakiejś innej bajki. Takiej z królewną, królewiczem i całym królestwem do zdobycia. Ale też Danielle wydawała mu się zbyt żywa do roli pięknej lalki, której jedyną rolą byłoby pójście na bal i zostanie czyjąś żoną. Paradoksalnie, może przez spotkanie podczas Marszu Praw Charłaków, prędzej zobaczyłby ją w roli rycerza walczącego ze smokiem niż uwięzionej w wieży piękności.
Nie, żeby nie uważał swojej towarzyszki za piękną. Była prześliczna.
Tak więc Calineczka. Calineczka była idealna.
Ulysses mimowolnie skupił wzrok na idącej kilka metrów przed nimi parze. I znowu nie wiedział. Na tym właśnie polegał jego największy problem. To już nawet nie chodziło o to, że nie potrafił odnaleźć błyskotliwej riposty, ale że nie umiał odnaleźć żadnych właściwych słów.
- Jestem raczej racjonalny – odpowiedział ostrożnie. – Wiem, że moje hobby to tylko hobby. I wiem, że jest wielu lepszych astronomów ode mnie. Bardziej oddanych astronomii. Jeżdżących na sympozja. Łączących zainteresowanie gwiazdami z innymi dziedzinami, wyciągających głębsze wnioski – opisał. Ale on taki nie był. Brakowało mu błyskotliwości, która pozwoliłaby na podobne działanie. Był niezłym obserwatorem i lubił postepowanie według utartych schematów. Potrzebował wskazówki, by ruszyć określonym tropem. Nuda. Wielka nuda. Był cholernie nudnym człowiekiem. Ale nie zmieniało to tego, że lubił astronomię. Sprawiała mu sporo przyjemności. – To dużo bardziej pokrzepiające, prawda? Wiara w to, że jesteśmy panami swojego losu.
Przez chwilę korciło Ulyssesa by skłamać i odpowiedzieć twierdząco. Po cichu marzył o pracy archeologa. Chciał jeździć z Cathalem po świecie, badać ślady po starożytnych czarodziejach. Ale tego nie mógł zrobić ojcu.
- Nie. Pracuję w Czarodziejskim Pogotowiu Ratunkowym – sprostował. – To w Departamencie Magicznych Wypadków i Katastrof.
Milczał, gdy podchodzili do naleśnikarni. Chciał powiedzieć coś jeszcze. O tym, że to wcale nie musiał być koniec ich spotkania, że i jemu czas mijał dobrze w towarzystwie Danielle (choć tu trochę by się rozminął z prawdą, bo bywały chwile, długie i nieznośne, gdy nie potrafił skupić żadnej myśli, bo całym sobą zapamiętywał wszystko co robiła).
- Zobacz. Podali przepis na naleśniki – zauważył, wbijając wzrok w ciemną tablicę na której napisano: „Oryginalne Amerykańskie Pancakes”: 1 i 1/4 szklanki mąki, 1 jajko, 1 i 1/4 szklanki maślanki, 1/4 szklanki cukru pudru, 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia, 1 łyżeczka sody, 1/4 szklanki oleju roślinnego, szczypta soli. I niżej: Należy zmiksować wszystkie składniki na gładką masę o konsystencji gęstej śmietany. Rozgrzać patelnię i na średnim ogniu smażyć pancakes z dwóch stron. Podawać z syropem klonowym, masłem lub cukrem. - Dostosuję się do ciebie.
- Calineczka – podpowiedział. Skojarzenie akurat z tą bajką Andersena nasunęło mu się samo. Młodemu Rookwoodowi pozostawało tylko mieć nadzieję, że w takim razie on nie był złym ropuchem.
Upił kawy, zastanawiając się, czy czasem nie powinien podać jednak jakiejś innej bajki. Takiej z królewną, królewiczem i całym królestwem do zdobycia. Ale też Danielle wydawała mu się zbyt żywa do roli pięknej lalki, której jedyną rolą byłoby pójście na bal i zostanie czyjąś żoną. Paradoksalnie, może przez spotkanie podczas Marszu Praw Charłaków, prędzej zobaczyłby ją w roli rycerza walczącego ze smokiem niż uwięzionej w wieży piękności.
Nie, żeby nie uważał swojej towarzyszki za piękną. Była prześliczna.
Tak więc Calineczka. Calineczka była idealna.
Ulysses mimowolnie skupił wzrok na idącej kilka metrów przed nimi parze. I znowu nie wiedział. Na tym właśnie polegał jego największy problem. To już nawet nie chodziło o to, że nie potrafił odnaleźć błyskotliwej riposty, ale że nie umiał odnaleźć żadnych właściwych słów.
- Jestem raczej racjonalny – odpowiedział ostrożnie. – Wiem, że moje hobby to tylko hobby. I wiem, że jest wielu lepszych astronomów ode mnie. Bardziej oddanych astronomii. Jeżdżących na sympozja. Łączących zainteresowanie gwiazdami z innymi dziedzinami, wyciągających głębsze wnioski – opisał. Ale on taki nie był. Brakowało mu błyskotliwości, która pozwoliłaby na podobne działanie. Był niezłym obserwatorem i lubił postepowanie według utartych schematów. Potrzebował wskazówki, by ruszyć określonym tropem. Nuda. Wielka nuda. Był cholernie nudnym człowiekiem. Ale nie zmieniało to tego, że lubił astronomię. Sprawiała mu sporo przyjemności. – To dużo bardziej pokrzepiające, prawda? Wiara w to, że jesteśmy panami swojego losu.
Przez chwilę korciło Ulyssesa by skłamać i odpowiedzieć twierdząco. Po cichu marzył o pracy archeologa. Chciał jeździć z Cathalem po świecie, badać ślady po starożytnych czarodziejach. Ale tego nie mógł zrobić ojcu.
- Nie. Pracuję w Czarodziejskim Pogotowiu Ratunkowym – sprostował. – To w Departamencie Magicznych Wypadków i Katastrof.
Milczał, gdy podchodzili do naleśnikarni. Chciał powiedzieć coś jeszcze. O tym, że to wcale nie musiał być koniec ich spotkania, że i jemu czas mijał dobrze w towarzystwie Danielle (choć tu trochę by się rozminął z prawdą, bo bywały chwile, długie i nieznośne, gdy nie potrafił skupić żadnej myśli, bo całym sobą zapamiętywał wszystko co robiła).
- Zobacz. Podali przepis na naleśniki – zauważył, wbijając wzrok w ciemną tablicę na której napisano: „Oryginalne Amerykańskie Pancakes”: 1 i 1/4 szklanki mąki, 1 jajko, 1 i 1/4 szklanki maślanki, 1/4 szklanki cukru pudru, 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia, 1 łyżeczka sody, 1/4 szklanki oleju roślinnego, szczypta soli. I niżej: Należy zmiksować wszystkie składniki na gładką masę o konsystencji gęstej śmietany. Rozgrzać patelnię i na średnim ogniu smażyć pancakes z dwóch stron. Podawać z syropem klonowym, masłem lub cukrem. - Dostosuję się do ciebie.