30.10.2022, 20:20 ✶
Brenna była w stanie uwierzyć w to, że ktoś o nazwisku Malfoy może być sympatyczny. I to mimo tego, że znała Eden. Niegdyś zresztą nie miała żadnych uprzedzeń. Obecnie jej ostrożność wynikała z tego, że każda osoba czystej krwi mogła sprzyjać śmierciożercom. Brenna była skłonna do pewnej podejrzliwości nawet wobec niektórych członków Zakonu...
- Mamy już trochę doświadczenia, a w inicjatywy angażuje się cała rodzina. Mam nadzieję, że w tym roku także wszystko potoczy się gładko - oświadczyła, pokazując przy tym zdolność dyplomatycznego prowadzenia rozmowy, o którą prawdopodobnie nie podejrzewałby ją nikt z przyjaciół czy bliższych znajomych. Ale trudno, by było inaczej, skoro znali ją raczej z wyrzucania z siebie stu słów na minutę i poruszania się z, mogłoby się wdawać, prędkością światła. Albo zatrzymywania, bo koniecznie musi obejrzeć nogę tego stolika.
Tak teraz przyjrzała się i szklance, zaintrygowana jej fakturą. Tak, Eunice i Perseus, a może tylko jedno z nich, lubowali się w luksusie.
- Dwieście lat, oprawa porcelanowa, podobna kolorystyka.
Przekrzywiła lekko głowę, zaintrygowana, gdy padały kolejne słowa. Zastanawiała się, czy Eunice wpadła na ten pomysł ot tak, nagle, bo Brenna wspomniała o wazie, czy też może coś tutaj knuła. Nieważne, o co chodziło, Longbottom nie miała powodów, by nie pociągnąć pomysłu dalej. Waza była z pewnością swoje warta, już z powodu materiału i kunsztu wykonania, a istniała całkiem spora szansa, że przyleciał tu aż z Chin. (Co oczywiście zamierzała sprawdzić: Brenna nie mogła pozwolić, aby reputacja rodziny ucierpiała, gdyby na licytację trafiło coś, co nie jest autentykiem.)
- Jeśli tylko zechcesz się z nią rozstać, to jak najbardziej. Sądzę, że zegar będzie pięknie prezentował się w jej miejscu. A jeżeli nie on, to być może zainteresuje cię coś innego...
Fakt, że Eunice się pojawi, Brenna przyjęła ze względnym zadowoleniem. Jakby nie było - miała pieniądze, a takie imprezy, niestety, wymagały właśnie bytności tego typu osób. I tym, co je mogło ściągnąć, była właśnie okazja do pokazania się w towarzystwie.
- Oczywiście, wystawiamy wszelkie pokwitowania. Istnieją dwie listy darczyńców, publiczna oraz druga, wewnętrzna, jeśli ktoś nie życzy sobie ujawnić nazwiska. Jeżeli przedmiot ulegnie zniszczeniu przed licytacją, zostaje automatycznie uznany za zakupiony przez nasza rodzinę za sumę zgodną z wyceną, a tę przekazujemy bezpośrednio na stypendia.
- Mamy już trochę doświadczenia, a w inicjatywy angażuje się cała rodzina. Mam nadzieję, że w tym roku także wszystko potoczy się gładko - oświadczyła, pokazując przy tym zdolność dyplomatycznego prowadzenia rozmowy, o którą prawdopodobnie nie podejrzewałby ją nikt z przyjaciół czy bliższych znajomych. Ale trudno, by było inaczej, skoro znali ją raczej z wyrzucania z siebie stu słów na minutę i poruszania się z, mogłoby się wdawać, prędkością światła. Albo zatrzymywania, bo koniecznie musi obejrzeć nogę tego stolika.
Tak teraz przyjrzała się i szklance, zaintrygowana jej fakturą. Tak, Eunice i Perseus, a może tylko jedno z nich, lubowali się w luksusie.
- Dwieście lat, oprawa porcelanowa, podobna kolorystyka.
Przekrzywiła lekko głowę, zaintrygowana, gdy padały kolejne słowa. Zastanawiała się, czy Eunice wpadła na ten pomysł ot tak, nagle, bo Brenna wspomniała o wazie, czy też może coś tutaj knuła. Nieważne, o co chodziło, Longbottom nie miała powodów, by nie pociągnąć pomysłu dalej. Waza była z pewnością swoje warta, już z powodu materiału i kunsztu wykonania, a istniała całkiem spora szansa, że przyleciał tu aż z Chin. (Co oczywiście zamierzała sprawdzić: Brenna nie mogła pozwolić, aby reputacja rodziny ucierpiała, gdyby na licytację trafiło coś, co nie jest autentykiem.)
- Jeśli tylko zechcesz się z nią rozstać, to jak najbardziej. Sądzę, że zegar będzie pięknie prezentował się w jej miejscu. A jeżeli nie on, to być może zainteresuje cię coś innego...
Fakt, że Eunice się pojawi, Brenna przyjęła ze względnym zadowoleniem. Jakby nie było - miała pieniądze, a takie imprezy, niestety, wymagały właśnie bytności tego typu osób. I tym, co je mogło ściągnąć, była właśnie okazja do pokazania się w towarzystwie.
- Oczywiście, wystawiamy wszelkie pokwitowania. Istnieją dwie listy darczyńców, publiczna oraz druga, wewnętrzna, jeśli ktoś nie życzy sobie ujawnić nazwiska. Jeżeli przedmiot ulegnie zniszczeniu przed licytacją, zostaje automatycznie uznany za zakupiony przez nasza rodzinę za sumę zgodną z wyceną, a tę przekazujemy bezpośrednio na stypendia.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.