11.05.2023, 23:55 ✶
Z dużym przejęciem słuchałam w półprzezroczystej dziewczyny. Czułam, że jesteśmy sobie bliskie. Spotkały nas podobne sytuacje w naszym krótkim życiu. Jednak ja ją już chyba dawno prześcignęłam. Po jej twarzy mogę łatwo stwierdzić, że raczej jest i będzie ode mnie młodsza. Może wcześniej wspomniane spotkania nie były jednak dobrym pomysłem. Będzie świadkiem naszego dorastania, gdy ona będzie ciągle w tym samym miejscu. Już teraz jest bardzo niestabilna, jakby zareagowała na to? Czy jako duch czuje upływ czasu?
- Właściwie mogłybyśmy nawet w trójkę poknuć coś przeciwko niemu! Irytek ostatnio, gdy byłam w bibliotece, zrzucił mi książkę prosto na czubek głowy... Chętnie bym mu się za to odpłaciła! - Zaśmiałam się ciepło, słysząc, że Danielle nie miałaby problemu, żeby spotykać się z Martą. Miło było patrzeć, jak zaangażowała się w tą sytuację, mimo że na początku podchodziła do tego wszystkiego sceptycznie, a nawet wydaje mi się, że niechętnie.
Mimo wcześniejszej atmosfery odważę się nawet na stwierdzenie, że niedepresyjnej, co przy tejże Zjawie musiało być niezłym wyczynem, zrobiło się teraz przerażająco. Śmierć uczennicy, jakiś dziwny stwór, teorii było za dużo, a martwa nic nie pamiętała.
- Może likantrop? Oni nie mają żółtych ślepi po przemianie? Jakiś uczeń zapomniał napić się tojadu przed pełnią, schował się niefortunnie w tej łazience i oberwała? Sama nie wiem... Ale z drugiej strony jest jeszcze ten męski głos... - Westchnęłam ciężko, wykorzystując moment, w którym to duch zajęty był lamentowaniem wniebogłosy i zdawała się nie słuchać naszych szeptów.
- Gdyby był ktoś skazany, to raczej powinnyśmy o tym usłyszeć. Na zajęciach z historii magii nigdy o tym nie wspomnieli, więc wątpię... jak można coś takiego tuszować i rzucać w niepamięć? - Pokręciłam teraz zrezygnowana głową. - Marta zasługuje na to, żeby świat się o niej dowiedział i o tym, co jej się przytrafiło - Dodałam na koniec z determinacją. To nie było fair, zamietli jej historię pod dywan, jakby nigdy nie istniała, a zginęła w miejscu, które miało być jej domem. Powinna żyć tu ze spokojem i poczuciem bezpieczeństwa, a teraz nawet po śmierci nie jest w stanie zaznać spokoju. Miałam tylko nadzieję, że kiedyś uda jej się zaznać sprawiedliwości, bo dopóki ona nawiedza tę szkołę, a jej oprawca stąpa po tym świecie, jest na to szansa.
- Chyba powinnyśmy już iść, nic więcej od niej nie wyciągniemy - Patrzyłam tylko jak ta w istnej histerii lata po suficie, żeby na koniec zanurzyć się w jednej z toalet i schować się w rurach. Woda z impetem wystrzeliła do góry, niemal nas ochlapując.
Wyszłyśmy zaraz potem, kierując się w tylko nam znanym kierunku.
- Właściwie mogłybyśmy nawet w trójkę poknuć coś przeciwko niemu! Irytek ostatnio, gdy byłam w bibliotece, zrzucił mi książkę prosto na czubek głowy... Chętnie bym mu się za to odpłaciła! - Zaśmiałam się ciepło, słysząc, że Danielle nie miałaby problemu, żeby spotykać się z Martą. Miło było patrzeć, jak zaangażowała się w tą sytuację, mimo że na początku podchodziła do tego wszystkiego sceptycznie, a nawet wydaje mi się, że niechętnie.
Mimo wcześniejszej atmosfery odważę się nawet na stwierdzenie, że niedepresyjnej, co przy tejże Zjawie musiało być niezłym wyczynem, zrobiło się teraz przerażająco. Śmierć uczennicy, jakiś dziwny stwór, teorii było za dużo, a martwa nic nie pamiętała.
- Może likantrop? Oni nie mają żółtych ślepi po przemianie? Jakiś uczeń zapomniał napić się tojadu przed pełnią, schował się niefortunnie w tej łazience i oberwała? Sama nie wiem... Ale z drugiej strony jest jeszcze ten męski głos... - Westchnęłam ciężko, wykorzystując moment, w którym to duch zajęty był lamentowaniem wniebogłosy i zdawała się nie słuchać naszych szeptów.
- Gdyby był ktoś skazany, to raczej powinnyśmy o tym usłyszeć. Na zajęciach z historii magii nigdy o tym nie wspomnieli, więc wątpię... jak można coś takiego tuszować i rzucać w niepamięć? - Pokręciłam teraz zrezygnowana głową. - Marta zasługuje na to, żeby świat się o niej dowiedział i o tym, co jej się przytrafiło - Dodałam na koniec z determinacją. To nie było fair, zamietli jej historię pod dywan, jakby nigdy nie istniała, a zginęła w miejscu, które miało być jej domem. Powinna żyć tu ze spokojem i poczuciem bezpieczeństwa, a teraz nawet po śmierci nie jest w stanie zaznać spokoju. Miałam tylko nadzieję, że kiedyś uda jej się zaznać sprawiedliwości, bo dopóki ona nawiedza tę szkołę, a jej oprawca stąpa po tym świecie, jest na to szansa.
- Chyba powinnyśmy już iść, nic więcej od niej nie wyciągniemy - Patrzyłam tylko jak ta w istnej histerii lata po suficie, żeby na koniec zanurzyć się w jednej z toalet i schować się w rurach. Woda z impetem wystrzeliła do góry, niemal nas ochlapując.
Wyszłyśmy zaraz potem, kierując się w tylko nam znanym kierunku.
Koniec sesji