Jej obawy były zbędne. Najwyraźniej potrafił też poradzić sobie bez bólu, pewnie nie było to dla niego tak bardzo satysfakcjonujące, jednak odwdzięczy mu się później. W końcu zaczęli żyć w symbiozie. Było to dość dziwne, że znali się tak krótko, a każde z nich tak szybko zaczęło brać wszystko, czego potrzebowało od drugiej strony. Mogło to być uznane za desperację, ale nie pojawiły się wyrzuty sumienia, potrzebowała tego i nie zamierzała się hamować. Może też zaczeła wierzyć, że faktycznie ta dziwna więź to coś więcej, aczkolwiek nadal było to dla niej coś nowego.
Wreszcie poczuła go w sobie, jęknęła cicho, bo czekała na to. Oddech się jej uspokoił; na chwilę. Przytulił ją przy tym, to było w tym wszystkim chyba dla niej najbardziej istotne. Mocno się wtedy w niego wtuliła, było to dla niej ważne. Wreszcie stali się jednością, tego najbardziej potrzebowała. Zależało jej na tym, aby czuć się kochaną i te emocje do niej przyszły.
Po chwili znalezła się na górze, nad nim. Na tym nieszczęsnym blacie. Nie było to specjalnie wygodne, ale nie myślała teraz o tym, że pewnie pojawią się ślady na ciele. Mogł dostrzec iskry w jej oczach, i uśmiech, szczery uśmiech, wpatrywała się w niego krótką chwilę.
Przymknęła oczy i zaczęła poruszać się powoli, ruchy były głębokie, zaciskała przy tym mięśnie. Oparła wolną rękę na jego klatce piersiowej, drugą trzymał w dłoni Mellvyn, co też sprawiało, że czuła tę więź; że było to coś więcej niż zwykłe ruchanie, przynajmniej dla niej.
Przyspieszyła, bo wydawało jej się, że jest to odpowiedni moment, oddychała coraz bardziej niespokojnie. Jeszcze chwila i jej ciało wypełni satysfakcja, na którą tak długo czekała. Pragnienie zostanie zaspokojone. Nie panowała nad tym specjalnie, zupełnie przypadkiem wbiła paznokcie w jego klatkę piersiową.
Wolną dłonią próbowała przesunąć go do siebie, chciała, aby znalazł się blisko, kiedy skończą, albo ona skończy, bo nie widziała, czy był w tym z nią, czy nie odnalazł się w pełni w doznaniach tego typu. Nie do końca odpowiadało jej znajdowanie się nad nim, to, czego ona potrzebowała to świadomość, że są w tym razem. Musiała go objąć nim dojdzie, żeby poczuć spełnienie.