Czy poczuła rozczarowanie? Może trochę, powinna to jednak przewidzieć. Nie spodziewała się, że taki drobny gest wystarczy, mogła się tego spodziewać, ale czy na pewno? Zapomniała się na chwilę. Nauczy się tego jeszcze, w końcu dopiero się poznawali. To był początek ich wspólnego bytowania.
Nie umknął jej jego jęk. Poczuła, że już jest po wszystkim, jednak nie przestał jej zaspokajać. Nie przeszkadzało jej to, że użył do tego palców; znowu. Najważniejsze, że nie zapomniał o niej i chciał jej dać spełnienie, a była już bardzo bliska aby je osiągnąć.
Dał jej to, czego potrzebowała najbardziej. Tą bliskość, której tak bardzo pragnęła, która jak do tej pory nie była dla niej osiągalna. Naprawdę dobrze czuła się w jego ramionach, odnalazła to, czego jej brakowało. Trochę jej przeszkadzało, że nie będą szczytować razem, ale czy aż tak bardzo? Najważniejsze, że i jej udało się osiągnąć cel. Kilka ruchów wystarczyło, aby Gerry jęknęła głośno, przeciągle, bo i jej udało się dojść.
Zsunęła się z niego po chwili. Oddech powoli się jej uspokajał, na jej twarzy mógł dostrzec błogi uśmiech, była zmęczona, ale zadowolona.
Przesunęła nogą to krzesło, na którym jakiś czas temu siedziała. Stanęła przed nim, chwilę się w niego wpatrywała. - Dziękuję. - Rzekła cicho, zachrypniętym głosem, zbliżyła się jeszcze, bo miała ochotę go pocałować, żeby dopełnić tego aktu.
Następnie naciągnęła spodnie i bieliznę, zebrała z podłogi koszulę, którą pospiesznie zaczęła zapinać. Rozejrzała się po pomieszczeniu w poszukiwaniu paczki fajek, która na pewno musiała być gdzieś obok. Znalazła ją na parapecie, wzięła jednego peta i wsadziła sobie do ust, wróciła do Mellvyna, usiadła tym razem na blacie, wyciągnęła w jego kierunku paczkę fajek, gdyby również miał ochotę się poczęstować.