12.05.2023, 13:39 ✶
Mackenzie nie rzuciła się ostatecznie ku kobiecie, gdy okazało się, że drzwi stanęły otworem. Wprawdzie obejrzała się na kotłowaninę i przeszło jej przez myśl, że należałoby zabrać czarownicy różdżkę, ale doświadczenia odnośnie bójek - których Greengrass miała całkiem sporo - podpowiadały, że w takiej kotłowaninie, mogłaby łatwo sama oberwać od Williama czy Camerona. Ewentualnie walnąć któregoś z nich. Chata była niewielka, na jej środku umierał ghul, pałętał się łańcuch, Martin rzucał się do pomocy, dwóch innych biło się z wiedźmą, i Green miała niejasne wrażenie, że cokolwiek chciałaby zrobić, niekoniecznie wyszłoby to zgodnie z zamierzeniem.
A potem pojawił się duch.
Nie był to dla Mackenzie znowu aż taki szok. W Hogwarcie widywała duchy i przywykła do tego, że Nick kręcił się po Wieży Gryffindoru, a czasem trzeba było wykazać się refleksem, aby uniknąć ataku ze strony Irytka. Mimo to dziewczyna odsunęła się odruchowo, by przypadkiem widmowa panna jej nie dotknęła. Tego wszystkiego zaczynało być za wiele nawet dla Mackenzie, która naprawdę rzadko czym się przejmowała. Magiczny wiatr, wiedźmy, ghul na łańcuchu, morderczy wianek i wreszcie duch...
...który zbliżył się do umierającego ghula...
Może powinna być tym zafascynowana. Tak naprawdę jednak chciała wyłącznie wrócić do domu.
- Może po prostu stąd wyjdziemy? - zasugerowała w stronę Nory, która płakała w kącie, po czym obejrzała się na ogródek. I zrobiła krok na zewnątrz, jeden, potem drugi. Trzymała jeszcze drzwi, na wypadek gdyby po zamknięciu miały znów ich uwięzić, nie znała się wszak na takich czarach i nie miała pojęcia, że być może śmierć ghula go zdjęła. Ale nie znała nikogo w tym domu i chyba nie była zainteresowana dalszym ciągiem całej historii.
A potem pojawił się duch.
Nie był to dla Mackenzie znowu aż taki szok. W Hogwarcie widywała duchy i przywykła do tego, że Nick kręcił się po Wieży Gryffindoru, a czasem trzeba było wykazać się refleksem, aby uniknąć ataku ze strony Irytka. Mimo to dziewczyna odsunęła się odruchowo, by przypadkiem widmowa panna jej nie dotknęła. Tego wszystkiego zaczynało być za wiele nawet dla Mackenzie, która naprawdę rzadko czym się przejmowała. Magiczny wiatr, wiedźmy, ghul na łańcuchu, morderczy wianek i wreszcie duch...
...który zbliżył się do umierającego ghula...
Może powinna być tym zafascynowana. Tak naprawdę jednak chciała wyłącznie wrócić do domu.
- Może po prostu stąd wyjdziemy? - zasugerowała w stronę Nory, która płakała w kącie, po czym obejrzała się na ogródek. I zrobiła krok na zewnątrz, jeden, potem drugi. Trzymała jeszcze drzwi, na wypadek gdyby po zamknięciu miały znów ich uwięzić, nie znała się wszak na takich czarach i nie miała pojęcia, że być może śmierć ghula go zdjęła. Ale nie znała nikogo w tym domu i chyba nie była zainteresowana dalszym ciągiem całej historii.