14.05.2023, 17:31 ✶
Może i nie był czarnoksiężnikiem z wizji Brenny – co dało się stwierdzić na pierwszy rzut oka – nadal jednak nie wzbudzał zaufania. Wygląd wyglądem, nie oceniało się niby książki po okładce, niemniej… Czasem zdarzało się, że włosy same z siebie niemalże dosłownie stawały dęba. Jak i teraz, choć – oczywiście – nie pokazywała po sobie tego, koncentrując się na czymś zgoła innym.
Sam mężczyzna czarną magią nie śmierdział – ale i też niekoniecznie musiał. Zwłaszcza że z całą pewnością nie był jedyną osobą przebywającą w tym domostwie – nawet jeśli nie jego lokatorem. Nie wydawało się też, żeby kłamał, tylko… czy byłaby w stanie to wyczuć? Czy był mistrzem w maskowaniu emocji odbijających się na twarzy, skoro możliwe, iż ciało sam w sobie nieszczególnie mogło dać oznaki prób zamiecenia tego czy owego pod dywan?
Jak na razie robiła dobrą minę do złej gry – zdając się przyjmować słowa mężczyzny za dobrą monetę.
- To by nam bardzo pomogło – dopowiedziała jeszcze do słów Brenny, posyłając przyjazny uśmiech. Ale jeśli nic z tego… no to fakt, nie było co naciskać aż do bólu; jeszcze osiągnęłoby się skutek zupełnie niepożądany. I po co? Wtedy pozostawałoby uprzejmie podziękować i poszukać z kuzynką następnego celu, o jaki mogłyby zahaczyć.
Niezmiennie starała się – dyskretnie - wyłowić z powietrza cokolwiek, co mogłoby stanowić przydatną wskazówkę.
Sam mężczyzna czarną magią nie śmierdział – ale i też niekoniecznie musiał. Zwłaszcza że z całą pewnością nie był jedyną osobą przebywającą w tym domostwie – nawet jeśli nie jego lokatorem. Nie wydawało się też, żeby kłamał, tylko… czy byłaby w stanie to wyczuć? Czy był mistrzem w maskowaniu emocji odbijających się na twarzy, skoro możliwe, iż ciało sam w sobie nieszczególnie mogło dać oznaki prób zamiecenia tego czy owego pod dywan?
Jak na razie robiła dobrą minę do złej gry – zdając się przyjmować słowa mężczyzny za dobrą monetę.
- To by nam bardzo pomogło – dopowiedziała jeszcze do słów Brenny, posyłając przyjazny uśmiech. Ale jeśli nic z tego… no to fakt, nie było co naciskać aż do bólu; jeszcze osiągnęłoby się skutek zupełnie niepożądany. I po co? Wtedy pozostawałoby uprzejmie podziękować i poszukać z kuzynką następnego celu, o jaki mogłyby zahaczyć.
Niezmiennie starała się – dyskretnie - wyłowić z powietrza cokolwiek, co mogłoby stanowić przydatną wskazówkę.