Ciemnowłosa czarownica unisła brew widząc atak potężnego pluszaka. Śmierciożerca też się tego nie spodziewał. Zignorował zagrożenie i chciał odeprzeć atak fizycznie, jednak nagle powiększony miś uderzył ze sporym impetem. Twarz mężczyzny zanurzyła się w futerku, a wtedy Ida wbiegła na górę i podtykając różdżkę tuż pod jego szyję, rzuciła zaklęcie petryfikujące.
Śmierciożerca z hukiem padł na ziemię, ale nie musiały się już obawiać hałasów. Sam początek tej potyczki dał wszystkim znak, że nie są tu sami.
Ida z uniesioną różdżką zajrzała do pomieszczenia. Stało tam dwóch Śmierciożerców. I Stephanie. Dziewczynka unosiła się do góry nogami, łzy leciały jej po twarzy.
— A kto to taki? Panienka też chciałaby sobie polatać? — Śmierciożerca jeszcze nie wiedział, że na ratunek przyszły dwie czarownice, a nie tylko jedna.
— Im szybciej ją puścicie, tym lepiej dla was — oznajmiła Ida. Jeden ze Śmierciożerców stał bardzo blisko Stephanie, więc ciężko byłoby go dosięgnąć. Może podczas tej bezsensownej konwersacji panowie zmienią pozycje.