Faktycznie myślała, że śpi. W mieszkaniu panowała cisza. Niepokojąca, chociaż kiedyś wydawała się być normalna. Pogodziła się już z tym, że będzie musiała poczekać do jutra, aby podzielić się z nim tym wszystkim, o czym chciała mu opowiedzieć.
Kiedy jednak dotarła do kuchni dostrzegła blask świecy. Musiał więc tam być, uśmiech pojawił się na jej twarzy, bo faktycznie ucieszyła się, że go zobaczy jeszcze dzisiaj. Pojawiła się w drzwiach i przystanęła na moment. Omiotła wzrokiem pomieszczenie. Zastała go w trakcie pracy, to dobrze, chyba dobrze, znalazł sobie zajęcie. Nie siedział bezczynnie. Służyło mu to, tak się jej przynajmniej wydawało na pierwszy rzut oka.
Dopiero po dłuższej chwili przeniosła wzrok na jego twarz, przyglądała się oczom, które nie wyglądały naturalnie. Przegrała. Odetchnęła głęboko. Nie odezwała się ani słowem. Była rozczarowana; przynajmniej trochę, jednak nic nie mówiła. Nie chciała. Zaczęło ją wypełniać poczucie winy. Nie powinna była go zostawiać samego. Nie w tym czasie, to było głupie. Zupełnie bezsensowne. Mogła się tego spodziewać.
Sięgnęła do kieszeni płaszcza i wyciągnęła z niej paczkę fajek, jednego szluga wsadziła sobie do ust, ręka jej przy tym drżała, trochę ją to rozdrażniło. Nie wiedziała jednak na kogo jest bardziej zła, na siebie, czy na niego. Odpaliła papierosa i zaciągnęła się głęboko dymem. Potrzebowała nikotyny. Ruszyła w stronę jednej z szafek i wyciągnęła z niej butelkę z niedopitą zawartością. Nie szukała szklanki, upiła duży łyk whisky z gwinta. To powinno jej pomóc, przynajmniej chwilowo pogodzić się z porażką.
Dopiero wtedy się do niego zbliżyła i usiadła na krześle. Zmierzyła go wzrokiem. Nadal w milczeniu, bo co miała właściwie powiedzieć? Jeszcze chwilę wcześniej miała mu tyle do opowiedzenia, teraz wszystko zniknęło. Pojawiły się kolejne sprawy, ważniejsze niż jej durne historyjki.
- Nie jestem głodna. - Powiedziała cicho, zamiast tego pociągnęła kolejny łyk alkoholu z butelki. Nadal paliła tego nieszczęsnego szluga, który miał jej przynieść ukojenie. - Widzę, że jesteś zapracowany. - Skomentowała jeszcze, chociaż to nie o tym chciała rozmawiać. Miała ochotę zapytać dlaczego, ale póki co się powstrzymywała. Czuła rozczarowanie, bała się, że wyjaśnienia mogą je tylko pogłębić.