Nie wiedziała jak zareagować. Nie spodziewała się, że zastanie go w takim stanie. Pewnie rozważała, że może się tak wydarzyć, jednak miała nadzieję, która bardzo szybko została rozwiana. Gorzka rzeczywistość odebrała jej te złudne mrzonki. Zawsze tak było. Powinna być przygotowana na najgorsze ewentualności, a nie wierzyć w to, że będzie lepiej. Przez tyle lat bytowania na tym świecie wypadałoby się tego nauczyć. Miała do siebie żal, że była taka głupia i naiwna. Tylko i wyłącznie do siebie, gdyby założyła, że będzie inaczej - nie czułaby teraz tego ogromnego rozczarowania, które nie ustępowało. Wręcz przeciwnie z minuty na minutę stawało się coraz silniejsze.
Nie miała ochoty na niego patrzeć, nie mogła się jednak powstrzymać. W końcu tak się cieszyła, że go zobaczy, stęskniła się za widokiem jego oczu, z których powoli uczyła się czytać. Były teraz nieobecne, no bo jak mogłoby być inaczej, skoro się naćpał.
- Nie ma szans. - Może i miała ochotę nim wstrząsnać, pokazać mu, jak bardzo jest wkurwiona. Wyładować te wszystkie emocje, które zaczynały wypełniać jej ciało, jednak nie było to rozwiązaniem. - Nie będę Ci sprawiać przyjemności po tym wszystkim. - Dodała jeszcze.
Mimo tego, że najchętniej wyszłaby stąd i wróciła rano to nadal siedziała w miejscu. Dopaliła papierosa i przygasiła go w popielniczce. Nie miała czym zająć rąk, zaczęła więc zdrapywać etykietę z butelki. Nie patrzyła teraz na niego, chociaż przez chwilę mogła się skupić na czymś innym.
- Nie zasłużyłeś. - Mruknęła jeszcze pod nosem. Nie zamierzała udawać, że nie jest wkurzona. Zresztą Geraldine trudno było trzymać emocje na wodzy, głupi by się domyślił, co siedzi w jej głowie. - Trochę mnie rozczarowałeś. - Nie chciała powiedzieć, że bardzo. Nie chciała mu sprawić przykrości. Mimo tego, że ona się zawiodła.
Nie sądziła, że tak się zakończy ten wieczór, tak kurewsko się cieszyła z tego powrotu do domu, a teraz, teraz wolałaby być gdzieś indziej.