17.05.2023, 23:36 ✶
Mieliście dużo szczęścia – lokator znajdował się w środku mieszkania i nie zwlekał zbyt długo z dostaniem się do drzwi, chociaż dobiegające ze środka dźwięki kroków, które szczególnie dobrze słyszał Dellian, sugerowały, że ta osoba miała jakieś problemy z chodzeniem. Usłyszałeś skrzypnięcie starych zawiasów i ciche, zdziwione westchnienie staruszka. Brenna mogła go również zobaczyć – starego, trochę sinego pod oczyma, pomarszczonego niczym rodzynek, łysego mężczyznę z długą brodą i wąsami, który wpatrywał się w was z zaciekawieniem.
- Dzień dobry? – Przywitał się, chociaż wybrzmiało w tym pytanie – jakby chciał dowiedzieć się od siebie samego, czy ten dzień faktycznie był dobry, bo nie potrafił wyczuć waszych intencji. Wpatrywał się w was zaciekawieniem, ale też lekkim strachem, przez parę okularów, których szkła były grube jak denka słoika. – W czym mogę wam pomóc? – Nie przedstawił się pierwszy. Raczył jeszcze zmierzyć was wzrokiem, nim kichnął głośno, na co Bell zareagował cichym parsknięciem. Z wnętrza wyjątkowo niemodnego (oceniając po przedpokoju) mieszkania, sięgnął was zapach herbaty.
Dalszą część rozgrywacie samodzielnie: tenże mężczyzna jest mugolem, starym wojskowym, który bardzo dobrze pamięta czasy mugolskich wojen, w których brał udział. To właśnie za czasów wojennych, pracując w Brytyjskim wywiadzie, poznał Zoję, w której zakochał się i której pomógł uciec do Wielkiej Brytanii z Ukrainy, gdzie toczyła się wtedy wojna. Imię Zoji sprawia, że jego oczy rozbłysły, widać jednak, że przepełnia go smutek – dziewczyna porzuciła go bez słowa, a poza tym czuł, że nigdy nie była z nim do końca szczera. Nie ma wam zbyt wiele do powiedzenia poza wspomnieniem radosnej dziewczyny, która bardzo lubiła błyskotki. Co do listu – mężczyzna nie wini was za nic, nie okazuje tego w widoczny sposób, ale odczuwa bardzo głęboki niesmak z powodu niedostarczenia mu listu w stanie nieotwartym – jego zawartość jest bowiem bardzo prywatna i możecie odczuć mocne napięcie związane z dyskomfortem odnośnie jego treści. Zoja zwierza się w nim z tego, że dziękuje mu za wszystko, bardzo go kocha, ale popełniła wielki błąd i musi zapłacić za niego ogromną cenę – błyskotka, jaką zakupiła na Nokturnie za swoją pierwszą wypłatę okazała się być przeklęta, a osoby, które dotknęła lub przy których przebywała zbyt długo, zamieniają się w kamień. Żaden z doświadczonych klątwołamaczy nigdy nie zdołał przełamać tego, co na niej ciążyło – udawało im się odczarować inne ofiary, ale z każdym kolejnym dniem kamień rozchodził się na jej ciało coraz mocniej, a ona stwarzała coraz większe zagrożenie. Jest świadoma, że nie powinna pisać mu tego listu, mężczyzna jest przecież niemagiem, ale nie może pogodzić się z porzuceniem go tak po prostu. Nie wie, czy zdoła wysłać go przed swoim ostatnim tchnieniem, ale marzy o tym, aby tak się stało. W liście wspomina wiele wspólnych chwil – ich przeprowadzkę do Londynu, pierwszy obiad z jego siostrą i maleńką siostrzenicą, marzenie o posiadaniu wspólnych dzieci, dni pełne beztroski i uniesień. Jeżeli przekażecie list mężczyźnie i będzie mógł go przeczytać, nie będzie potrzebował tłumacza i rozpozna jej pismo. Po prostu popłacze się i podziękuje, że mógł przeczytać go przed śmiercią, która stoi pewnie tuż za rogiem. To, czy zgłosicie to zdarzenie Amnezjatorom należy do was – jeżeli zgłosicie to zdarzenie im lub Brygadzie, zareaguje Mistrz Gry (proszę o tag). Żadnemu z waszej trójki nie udało się napotkać Zoi nigdy więcej. Jeżeli któreś z was wylosuje ten scenariusz, a jeszcze go nie pisało, musi go przerzucić.
- Dzień dobry? – Przywitał się, chociaż wybrzmiało w tym pytanie – jakby chciał dowiedzieć się od siebie samego, czy ten dzień faktycznie był dobry, bo nie potrafił wyczuć waszych intencji. Wpatrywał się w was zaciekawieniem, ale też lekkim strachem, przez parę okularów, których szkła były grube jak denka słoika. – W czym mogę wam pomóc? – Nie przedstawił się pierwszy. Raczył jeszcze zmierzyć was wzrokiem, nim kichnął głośno, na co Bell zareagował cichym parsknięciem. Z wnętrza wyjątkowo niemodnego (oceniając po przedpokoju) mieszkania, sięgnął was zapach herbaty.
Dalszą część rozgrywacie samodzielnie: tenże mężczyzna jest mugolem, starym wojskowym, który bardzo dobrze pamięta czasy mugolskich wojen, w których brał udział. To właśnie za czasów wojennych, pracując w Brytyjskim wywiadzie, poznał Zoję, w której zakochał się i której pomógł uciec do Wielkiej Brytanii z Ukrainy, gdzie toczyła się wtedy wojna. Imię Zoji sprawia, że jego oczy rozbłysły, widać jednak, że przepełnia go smutek – dziewczyna porzuciła go bez słowa, a poza tym czuł, że nigdy nie była z nim do końca szczera. Nie ma wam zbyt wiele do powiedzenia poza wspomnieniem radosnej dziewczyny, która bardzo lubiła błyskotki. Co do listu – mężczyzna nie wini was za nic, nie okazuje tego w widoczny sposób, ale odczuwa bardzo głęboki niesmak z powodu niedostarczenia mu listu w stanie nieotwartym – jego zawartość jest bowiem bardzo prywatna i możecie odczuć mocne napięcie związane z dyskomfortem odnośnie jego treści. Zoja zwierza się w nim z tego, że dziękuje mu za wszystko, bardzo go kocha, ale popełniła wielki błąd i musi zapłacić za niego ogromną cenę – błyskotka, jaką zakupiła na Nokturnie za swoją pierwszą wypłatę okazała się być przeklęta, a osoby, które dotknęła lub przy których przebywała zbyt długo, zamieniają się w kamień. Żaden z doświadczonych klątwołamaczy nigdy nie zdołał przełamać tego, co na niej ciążyło – udawało im się odczarować inne ofiary, ale z każdym kolejnym dniem kamień rozchodził się na jej ciało coraz mocniej, a ona stwarzała coraz większe zagrożenie. Jest świadoma, że nie powinna pisać mu tego listu, mężczyzna jest przecież niemagiem, ale nie może pogodzić się z porzuceniem go tak po prostu. Nie wie, czy zdoła wysłać go przed swoim ostatnim tchnieniem, ale marzy o tym, aby tak się stało. W liście wspomina wiele wspólnych chwil – ich przeprowadzkę do Londynu, pierwszy obiad z jego siostrą i maleńką siostrzenicą, marzenie o posiadaniu wspólnych dzieci, dni pełne beztroski i uniesień. Jeżeli przekażecie list mężczyźnie i będzie mógł go przeczytać, nie będzie potrzebował tłumacza i rozpozna jej pismo. Po prostu popłacze się i podziękuje, że mógł przeczytać go przed śmiercią, która stoi pewnie tuż za rogiem. To, czy zgłosicie to zdarzenie Amnezjatorom należy do was – jeżeli zgłosicie to zdarzenie im lub Brygadzie, zareaguje Mistrz Gry (proszę o tag). Żadnemu z waszej trójki nie udało się napotkać Zoi nigdy więcej. Jeżeli któreś z was wylosuje ten scenariusz, a jeszcze go nie pisało, musi go przerzucić.