31.10.2022, 09:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.10.2022, 09:48 przez Sacharissa Macmillan.)
Dzień był słoneczny, a Sacharissa miała już po dziurki w nosie siedzenia w domu z biegającym po ścianach Ambrosiem i drącym się wniebogłosy Bartusiem. Spakowała więc dzieci - jedno do wózka, drugie prawie, że pod pachę i wyprowadziła je na spacer po ulicy pokątnej. Byli na lodach, u Madam Malkin, w esach i floresach, i kiedy w końcu mieli powoli wracać do domu, wchodząc w jedną z bocznych uliczek Sacharissa ujrzała postać łudząco przypominającą Alice z różdżką skierowaną na ścianę, na której widniało graffiti uprzejmie upraszające Nobby'ego Leacha by zakończył swoją żałosną egzystencję. Choć z samym przekazem Sassi zgadzała się połowicznie - uważała bowiem, że Minister się nie nadaje do piastowania urzędu, ale żeby od razu tak brutalnie się go pozbywać?
- Adelaide Alice Selwyn cóż ty do - w tym momencie pani Macmillan zasłoniła uszy, stojącego przed nią blond cherubinka - jasnej cholery wyprawiasz! - Zakrzyknęła Sacharissa, kiedy wychodząc zza rogu ulicy ujrzała swoją własną, osobistą, rodzoną siostrę, z różdżką w ręku, stojącą na przeciw wielkiego napisu o obecnie tfu panującym nam Ministrze. Była panna Selwyn była zbyt daleko by usłyszeć jakie zaklęcie pada z ust młodszej panny Selwyn. Dlatego skupiła się na najprostryzm rozwiązaniu zaistniałej sytuacji.- Spodziewałam się, że po tylu latach gruntownej edukacji, potrafisz lepiej dobierać słowa. Gryźć piach? Czy to nie przesada, ekstradycja wydaje się bardziej humanitarna.- Zaśmiała się ironicznie. Powoli podeszła bliżej siostry, pchając przed sobą wózek ze śpiącym Bartusiem, a Ambroś Junior z wielkim zainteresowaniem przyglądał się zdobiącemu ścianę napisowi.
- Ciociu, a cio to? - pytał sześciolatek wskazując umazanym błotem paluchem napis na ścianie.
- No proszę Ciociu - zachęciła ją Sassi, a wargi miała wykrzywione w ironicznym uśmiechu. Dopiero kiedy po chwili zaklęcie zaczęło działa, a napis znikać Sacharissa zrozumiała błąd swojego rozumowania. W duchu przeklęła cicho, ale nie dała tego po sobie poznać. - Nie dość, że Prorok Codzienny bombarduje nas informacjami o kolejnych durnych pomysłach Ministra, to jeszcze to? Gdybym chciała przyglądać się przejawom grafomanii sięgnęłabym po najnowszy numer Czarownicy. - Fuknęła cicho Sacharissa. Poprawiła ciemne włoski opadające na oczka śpiącego chłopczyka, upewniła się czy Ambroś nie próbuje upuścić sobie kamienia na stopę albo uszkodzić się w jakiś inny sposób, po czym przyjrzała się dokładniej Alice. - Po co to robisz? Czyżbyś zamieniła staż u Gringotta na konserwatora powierzchni pionowych?
- Adelaide Alice Selwyn cóż ty do - w tym momencie pani Macmillan zasłoniła uszy, stojącego przed nią blond cherubinka - jasnej cholery wyprawiasz! - Zakrzyknęła Sacharissa, kiedy wychodząc zza rogu ulicy ujrzała swoją własną, osobistą, rodzoną siostrę, z różdżką w ręku, stojącą na przeciw wielkiego napisu o obecnie tfu panującym nam Ministrze. Była panna Selwyn była zbyt daleko by usłyszeć jakie zaklęcie pada z ust młodszej panny Selwyn. Dlatego skupiła się na najprostryzm rozwiązaniu zaistniałej sytuacji.- Spodziewałam się, że po tylu latach gruntownej edukacji, potrafisz lepiej dobierać słowa. Gryźć piach? Czy to nie przesada, ekstradycja wydaje się bardziej humanitarna.- Zaśmiała się ironicznie. Powoli podeszła bliżej siostry, pchając przed sobą wózek ze śpiącym Bartusiem, a Ambroś Junior z wielkim zainteresowaniem przyglądał się zdobiącemu ścianę napisowi.
- Ciociu, a cio to? - pytał sześciolatek wskazując umazanym błotem paluchem napis na ścianie.
- No proszę Ciociu - zachęciła ją Sassi, a wargi miała wykrzywione w ironicznym uśmiechu. Dopiero kiedy po chwili zaklęcie zaczęło działa, a napis znikać Sacharissa zrozumiała błąd swojego rozumowania. W duchu przeklęła cicho, ale nie dała tego po sobie poznać. - Nie dość, że Prorok Codzienny bombarduje nas informacjami o kolejnych durnych pomysłach Ministra, to jeszcze to? Gdybym chciała przyglądać się przejawom grafomanii sięgnęłabym po najnowszy numer Czarownicy. - Fuknęła cicho Sacharissa. Poprawiła ciemne włoski opadające na oczka śpiącego chłopczyka, upewniła się czy Ambroś nie próbuje upuścić sobie kamienia na stopę albo uszkodzić się w jakiś inny sposób, po czym przyjrzała się dokładniej Alice. - Po co to robisz? Czyżbyś zamieniła staż u Gringotta na konserwatora powierzchni pionowych?