Geraldine nie bała się starć związanych z walką wręcz. Była wojowniczką. Kiedy więc śmierciożerca objął ją w pasie nie zamierzała tkwić w tym uścisku bezczynnie. Skorzystała ze swojego łokcia i uderzyła go nim w głowę. Musiała się go pozbyć. W lewym ręku nadal trzymała różdżkę. Musiała uratować tę dziewczynkę.
Szczególnie, że dotarł do niej jej krzyk. Wołanie o pomoc dziecka, było czymś co nie mogło zostać zignorowane. Yaxley machnęła różdżką momentalnie. Chciała przetransmutować jedną z szafek w materac, który miał być na tyle duży, aby dziewczynka mogła na nim wylądować.
Nie zwlekała też dłużej, przypierdzieliła śmierciożercy, który znajdował się koło niej z pięści w twarz. Nie potrzebowała różdżki, aby zrobić mu krzywdę. Nie bez powodu od dziecka dbała o swoją sprawność fizyczną.
Nie przeszkadzała również w pojedynku Idzie, uważała, że poradzi sobie ona z jednym śmierciożercą bez problemu. O ile udało jej się uderzyć tego swojego pięścią w twarz, to zamierzała wyczarować liny, które go zwiążą, mruknęła pod nosem zaklęcie i machnęła różdżką.