Widok łez okropnie ją poruszał. Nie była przyzwyczajona do takiego zachowania. Zresztą sama Yaxley praktycznie nigdy nie płakała. Tylko wtedy, kiedy czuła bezradność. Było to tak frustrujące, że powodowało u niej łzy. Tak stało się też teraz. Czuła, że nie jest w stanie mu pomóc, nie wiedziała co robić. Zaczęła szlochać z powodu tej okropnej niemocy, która ją ogarnęła.
Schowała twarz w dłoniach. Próbowała się uspokoić, bo nie przywykła do tego, że ktoś widział jak płacze. Jeśli już to robiła to z dala od wszystkich, zamknięta w swojej sypialni. Nie, żeby wydawało jej się, że Mellvyn zwróci na to uwagę, bo miała wrażenie, że jest gdzieś indziej. Mimo wszystko sprawiało jej to dyskomfort, nie znosiła się rozklejać i pokazywać swoich emocji. Uważała to za słabość, a ona musiała być silna.
Nim wypuściła butelkę ze swoich dłoni przetarła ręką twarz, powoli zaczynała się uspokajać, chociaż nie szło jej to najlepiej. Upiła łyka, zanim mu ją oddała. Chciała, żeby alkohol wreszcie zaczął działać, chciała jakoś stłumić te wszystkie emocje, które zaczynały przejmować władzę nad jej ciałem. Nie wychodziło jej to jednak zupełnie.
Każde słowa, które wypowiadał powodowały u niej coraz silniejszy ból. Jak to w ogóle możliwe, że ktoś mógł kilka razy myśleć, o tym że chciałby sobie odebrać życie. Jak bardzo nieszczęśliwy był? Czym to było spowodowane, dlaczego chciał to zrobić? Nie umiała zrozumieć. Próbowała, ale było to dla niej zbyt wiele.
Przesunęła swoje nogi do klatki piersiowej i objęła je ramionami. Przyglądała się teraz Ollivanderowi, z jej oczu nadal płynęły łzy, przestała już jednak szlochać - choć tyle jej się udało zrobić. - Pewnie też nie ostatni, co? - Powiedziała jeszcze do niego. Ton jej głosu nadal był chłodny, choć naprawdę starała się go zrozumieć, to nie potrafiła.
- Teraz, kiedy próbuje Ci pomóc, obiecałam, że znajdę to jebane lekarstwo na nocną marę, kurwa idealny moment, żeby się zajebać. - Myślała, że choć trochę zależy mu na tym, żeby żyć. Po co było to wszystko? - Czy to ta świadomość, że możesz sam zadecydować o końcu? Próbuje zrozumieć, ale chujowo mi to idzie. Mam nadzieję, że mi wybaczysz, nie jestem ekspertem. - Dodała jeszcze, chociaż miała wrażenie, że cała ta rozmowa nie miała najmniejszego sensu, szczególnie, że był naćpany.