Spodziewała się takiej odpowiedzi, mimo wszystko ukłuło ją to bardzo. Ciężko było wysłuchiwać takich słów, inaczej kiedy sobie gdybała jednak teraz miała pewność. Potwierdziło to jedynie, że nie będzie łatwo. Od samego początku zresztą cała ta sytuacja była dosyć mocno skomplikowana. Mieli wiele do przepracowania, jednak zdecydowanie potrzebowała więcej czasu, aby móc w jakikolwiek sposób na niego wpłynąć. Teraz zdawała sobie sprawę, że te chwilowe zmiany były złudne, nie były prawdziwe. Krótki moment abstynencji, może trwałby dłużej, gdyby nie wyjechała, ale nie mogła ciągle siedzieć na miejscu. Nie w przypadku tej drogi którą podążała do tej pory. Mogłaby póki co zacząć zajmować się zleceniamy w okolicy, ale szybko wypadałaby z obiegu, ale może było warto? Wiele myśli teraz się pojawiało, bedzie musiała na spokojnie zadecydować, co będzie dla nich najlepsze. Bo podjęła decyzję, miała się nim zaopiekować i pewna była, że nie powtórzy już tego błędu. Nie zostawi go samego. Dopóki nie będzie miała pewności.
Odstawił butelkę, Gerry nie czekała zbyt długo, tylko od razu po nią sięgnęła. Upiła spory łyk. Zaczynała czuć alkohol buzujący we krwi, powoli zaczynała osiągać ten stan, na którym tak jej zależało. Otępienie powinno przyjść niedługo. Nie będzie tak przeżywać wszystkiego, oby, bo przecież zawsze mógł jedynie spotęgować te niezbyt przyjemne uczucia.
Nie jestem wystarczająco dobry. Strasznie jej się zrobiło smutno, zastanawiała się skąd w ogóle mu się to wzięło. Kiedy zaczął tak o sobie myśleć, z czego wynikało. Zabolało ją, że ma takie niskie poczucie wartości. Nie przestawała na niego spoglądać, przesunęła się bliżej Mellvyna, zależało jej na tym, aby czuł, że ma w niej wsparcie. Przecież była tu dla niego, nie bez powodu zaprosiła go do swojego życia.
- Próbuję zrozumieć, czemu jesteś winny. Co takiego zrobiłeś, że teraz musisz pokutować. Co to znaczy być wystarczająco dobrym, kto jest w stanie w ogóle to ocenić. - Ton jej głosu się zmienił, mówiła spokojniej. Przestała też już płakać, jedynie policzki jeszcze miała mokre od łez, a oczy nieco zapuchnięte. Naprawdę zależało jej na tym, aby go zrozumieć. Nie chciała ignorować jego słów.
Wyciągnęła dłoń w kierunku jego policzka. Chciała go dotknąć, zależało jej na tym, żeby wiedział, że jest tu z nim. - Dam Ci wszystko, czego potrzebujesz, tylko mnie nie zostawiaj tutaj, samej. - Przywykła już bowiem do tej myśli, że ma go obok i nie chciała, żeby się to zmieniło.