31.10.2022, 11:56 ✶
- Czarna kawa i specjalność dnia.- powtórzyła. Nic skomplikowanego, w sumie lubiła takich klientów, którzy nie marudzili zbyt wiele. Zamawiali to, co było gotowe od ręki. Szkoda, że nie było ich zbyt wielu.
Figg zastanawiała się, czy nie była zbytnio bezpośrednia. Może nie powinna zadawać tego pytania? Wszak nigdy nie wiadomo, z kim ma się do czynienia. Jednak w jakiś sposób mu ufała, wierzyła, że jest z tych, którzy mają dobre intencje. Oby się nie pomyliła, chociaż zazwyczaj jednak miała dobre przeczucia.
Postanowiła usiąść, aby nie zwracać na siebie uwagi. Zajęła więc miejsce na przeciwko mężczyzny.
- Czy ja wiem, czy wszystko w porządku.- westchnęła ciężko i zamyśliła się na moment. - Słyszałam o tym, co się dzieje.- a z tego, co doszły do niej słuchy, nie było to nic dobrego. - Zdaje sobie Pan, że moja rodzina nie posiada czystej krwi.- cóż, jak wiele innych. - Martwię się o nich, kto wie, co może się wydarzyć.- zdawała sobie sprawę, że jeśli przyjdzie do konfrontacji, może sobie nie poradzić. Nie była wojownikiem, nie potrafiła rzucać zaklęciami na prawo i lewo. - Mam córkę, co jeśli ktoś zechce i nas zaatakować?- zadała wreszcie na głos pytanie, które ostatnio ciągle ją nawiedzało. - Boję się, to wszystko jest teraz takie niepewne.- szczególnie, że nie wiedziała, czy tu w Dolinie są bezpieczni.
Figg nie rozumiała też podłoża tego całego konfliktu, miała wielu przyjaciół mugolaków, o nich również się martwiła. Nie potrafiła sobie wyobrazić, że umierają tylko przez to, że komuś nie pasuje to, że zostali szczęśliwcami, u których objawiła się magia. - Myśli Pan, że będzie więcej, tych ataków?- chciała się dowiedzieć na czym stoją, a Patrick wyglądał na osobę, która mogła posiadać taką wiedzę.
Figg zastanawiała się, czy nie była zbytnio bezpośrednia. Może nie powinna zadawać tego pytania? Wszak nigdy nie wiadomo, z kim ma się do czynienia. Jednak w jakiś sposób mu ufała, wierzyła, że jest z tych, którzy mają dobre intencje. Oby się nie pomyliła, chociaż zazwyczaj jednak miała dobre przeczucia.
Postanowiła usiąść, aby nie zwracać na siebie uwagi. Zajęła więc miejsce na przeciwko mężczyzny.
- Czy ja wiem, czy wszystko w porządku.- westchnęła ciężko i zamyśliła się na moment. - Słyszałam o tym, co się dzieje.- a z tego, co doszły do niej słuchy, nie było to nic dobrego. - Zdaje sobie Pan, że moja rodzina nie posiada czystej krwi.- cóż, jak wiele innych. - Martwię się o nich, kto wie, co może się wydarzyć.- zdawała sobie sprawę, że jeśli przyjdzie do konfrontacji, może sobie nie poradzić. Nie była wojownikiem, nie potrafiła rzucać zaklęciami na prawo i lewo. - Mam córkę, co jeśli ktoś zechce i nas zaatakować?- zadała wreszcie na głos pytanie, które ostatnio ciągle ją nawiedzało. - Boję się, to wszystko jest teraz takie niepewne.- szczególnie, że nie wiedziała, czy tu w Dolinie są bezpieczni.
Figg nie rozumiała też podłoża tego całego konfliktu, miała wielu przyjaciół mugolaków, o nich również się martwiła. Nie potrafiła sobie wyobrazić, że umierają tylko przez to, że komuś nie pasuje to, że zostali szczęśliwcami, u których objawiła się magia. - Myśli Pan, że będzie więcej, tych ataków?- chciała się dowiedzieć na czym stoją, a Patrick wyglądał na osobę, która mogła posiadać taką wiedzę.