21.05.2023, 11:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.05.2023, 20:44 przez Mellvyn Ollivander.)
Przewrócił oczami, kiedy wyraziła kondolencje z powodu śmierci jego matki. Jedynym, co obecnie czuł w związku z jej samobójstwem, był gniew. Naprawdę zdążył już wycisnąć resztki soków z tej cholernej żałoby, w końcu to przez nią rzucił całą karierę i uciekł na drugi koniec Europy na prawie półtorej dekady.
Z kadżą chwilą coraz bardziej dogłębnie uświadamiał sobie, że Geraldine mogła wybaczyć mu wszystko. Jakby zupełnie omijała te jego słowa, w których opowiadał o swoich najbardziej spierdolonych decyzjach, które dotkliwie zraniły jego najbliższych, kimkolwiek by oni na owym etapie życia nie byli. Dosłownie nie było sposobu, żeby ją odstraszyć, mogła usprawiedliwić wszystko, łącznie nawet z porzuconym dzieckiem.
- Jeśli faktycznie je urodziła, to na pewno jest moje - jęknął, palcami prawej ręki przecierając oczy. - Ona naprawdę nie była osobą, która ruchałaby się z kimś innym.
Ale on był. Kurwa, czemu on był?
Gładził wierzch jej dłoni, gdy w jego wnętrzu walczyła satysfakcja i rozgoryczenie. Nie mógł odciąć się od tego, jak bardzo był sobą rozczarowany, jak bardzo się sobą brzydził, jednak właśnie teraz, w tym momencie, musiał jakoś zrozumieć, że ktoś mógł go kochać, że ona mogła go kochać. Kurwa, sam przecież przymusił ją do tego, żeby przyznała się do swoich uczuć. Nawet w tak prostych, egzemplifikacyjny przypadkach nie był w stanie podejmować sensownych decyzji, jakkolwiek zmyślnie planować przyszłości.
Czuł się, jak jebany drapieżnik. Jakby zwodził ją celowo, samemu znając całą prawdę. Jakby prowadził ją w zasadzkę, jakby miał ją spętać jakoś i na niej żerować. Nie miał najmniejszej wątpliwości, że ona była szczera, ale on? Wszystko, co mógłby teraz powiedzieć, wydawało mu się fałszywe.
Po dłuższym milczeniu, spojrzał na nią nagle i obserwował jej opuchnięte oczy przez chwilę. Prześledził wzrokiem dym unoszący się z fajki, którą właśnie dopalała. Powoli dochodziło do niego to, jak bardzo byli zmęczeni. Niedługo zupełnie skończy się jego psychodeliczny haj, zostanie mu tylko upojenie alkoholem. Zwykła whisky to było dla niego zdecydowanie za mało.
- Przepraszam - mruknął.
Właśnie podpisała cyrograf. Zwyczajnie jeszcze o tym nie wiedziała.
Z kadżą chwilą coraz bardziej dogłębnie uświadamiał sobie, że Geraldine mogła wybaczyć mu wszystko. Jakby zupełnie omijała te jego słowa, w których opowiadał o swoich najbardziej spierdolonych decyzjach, które dotkliwie zraniły jego najbliższych, kimkolwiek by oni na owym etapie życia nie byli. Dosłownie nie było sposobu, żeby ją odstraszyć, mogła usprawiedliwić wszystko, łącznie nawet z porzuconym dzieckiem.
- Jeśli faktycznie je urodziła, to na pewno jest moje - jęknął, palcami prawej ręki przecierając oczy. - Ona naprawdę nie była osobą, która ruchałaby się z kimś innym.
Ale on był. Kurwa, czemu on był?
Gładził wierzch jej dłoni, gdy w jego wnętrzu walczyła satysfakcja i rozgoryczenie. Nie mógł odciąć się od tego, jak bardzo był sobą rozczarowany, jak bardzo się sobą brzydził, jednak właśnie teraz, w tym momencie, musiał jakoś zrozumieć, że ktoś mógł go kochać, że ona mogła go kochać. Kurwa, sam przecież przymusił ją do tego, żeby przyznała się do swoich uczuć. Nawet w tak prostych, egzemplifikacyjny przypadkach nie był w stanie podejmować sensownych decyzji, jakkolwiek zmyślnie planować przyszłości.
Czuł się, jak jebany drapieżnik. Jakby zwodził ją celowo, samemu znając całą prawdę. Jakby prowadził ją w zasadzkę, jakby miał ją spętać jakoś i na niej żerować. Nie miał najmniejszej wątpliwości, że ona była szczera, ale on? Wszystko, co mógłby teraz powiedzieć, wydawało mu się fałszywe.
Po dłuższym milczeniu, spojrzał na nią nagle i obserwował jej opuchnięte oczy przez chwilę. Prześledził wzrokiem dym unoszący się z fajki, którą właśnie dopalała. Powoli dochodziło do niego to, jak bardzo byli zmęczeni. Niedługo zupełnie skończy się jego psychodeliczny haj, zostanie mu tylko upojenie alkoholem. Zwykła whisky to było dla niego zdecydowanie za mało.
- Przepraszam - mruknął.
Właśnie podpisała cyrograf. Zwyczajnie jeszcze o tym nie wiedziała.