Schował na moment swoją różdżkę pod płaszcz, a następnie przetarł ręce z zadowolenia - Jest i on. Wirtuoz dzisiejszego wieczora - przedstawił wszystkim zebranym Johna, który zniósł kobietę na dół. Przyglądał się w skupieniu kiedy Ezechiel poił odważnego mężczyzną, jednym ze swoich wywarów - Bardzo dobrze, wtedy zaczniemy resztę przedstawienia - odparł ze szczęściem w głosie. Vulturis zdawał sobie sprawę, że cała reszta gości pozostawała teraz tylko i wyłącznie na jego łasce. Nikt inny nie starał się bronić, ani tym bardziej podnosić na nich rękę.
Odczekał około minuty, wpatrując się w mężczyznę, który z każdą sekundą tracił kontrolę nad własnymi rękoma - te po prostu stawały się bezwładne i jedyny ruch jaki mu pozostał to ruch gałek ocznych - Przyprowadź nam solenizanta John, skoro wszyscy już się tutaj zebraliśmy. A ja przypilnuję aby nasze towarzystwo się zbytnio nie nudziło - polecił swojemu kompanowi, a następnie ponownie wyjął swoją różdżkę i odwrócił się w kierunku kobiety, która została przed chwilą przyniesiona - Jest i nasza ofiara. Proszę bardzo. Warto było tak uciekać słodzinko? - zapytał jej, chociaż nie oczekiwał odpowiedzi, ponieważ była ona po prostu nieprzytomna. Nawet jakby chciała to nie byłaby w stanie mu odpowiedzieć na zadane pytanie.
- Crucio - rzucił spokojnym głosem, kierując cel swojego ataku na ich uciekinierkę. Po raz kolejny stał wryty jak słup, przyglądając się jak kobieta zaczyna się telepać z bólu. Stanleyowi sprawiało to jakieś nieodparte wrażenie satysfakcji, pewnie nawet władzy w tym momencie. Cieszył go fakt, że reszta zebranych musi się przyglądać sztuce, którą dla nich zaplanowano na dzisiejszy wieczór.
Borgin i tak oczekiwał na solenizanta. W głębi duszy wierzył, że ten jeszcze jakoś się trzyma i tym samym żyje - taki obrót spraw pozwalał im się jeszcze nad nim poznęcać albo podać jakiś wynalazek Johna. Wszak i tak na każdego z zebranych tutaj osób przyjdzie czas na dokonanie żywotu. I to się stanie w przeciągu najbliższej godziny, o ile nie kilku czy kilkanastu minut.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972