22.05.2023, 10:50 ✶
Przez myśl mu nie przeszło, że to co powiedział do młodej czarownicy mogło być nieodpowiednie. Może i Bellatrix nie była złodziejką, ale on już zdecydowanie. I każdy z kim dotychczas współpracował też był, więc śmiało założył, że i tym razem podział łupu musiał być jasny i klarowny, by potem nie doszło do zbędnych dyskusji. A nie chciał dyskutować z paniczką Black, choć perspektywa by ujrzeć jej srogi gniew była wręcz pociągająca, to wolał nie popadać w konflikt ze swoją szefową. W jego skarbczyku próżno było szukać czegoś takiego jak dworska etykieta, cz w ogóle jakakolwiek etykieta. Prędzej kilka reguł, wymaganych manier względem współwięźniów spod wspólnej celi. Dostrzegł jej gniewne spojrzenie, co lekko mu zasugerowało, że być może powiedział coś, co nie spodobało się młódce. Jednak zapewne ku jego szczęściu sytuacja wymusiła na Bellatrix milczenie, więc i on nie pochylał się dłużej nad zastanawianiem się, co takiego wykrzywiło tę porcelanową buźkę w grymas. Nawet jej pytanie wypowiedziane niczym groźba nie było dla niego dostatecznie klarowne, bo najwidoczniej nie do końca je zrozumiał. Czy złodziejstwo było czymś uwłaczającym jej dumie? W jego rozumowaniu było to przecież świadectwo wyższości własnego sprytu i przebiegłości względem osoby którą się okradało, czyli z definicji zwycięstwo. Od myślenia zdecydowanie lepiej wychodziło mu szarpanie łomem, więc na tym pozostał.
Starsza kobiecina nie była żadnym zagrożeniem, w najgorszym wypadku mogła tylko wrzasnąć z przerażenia na widok obcych w swoim domu, alarmując pozostałych domowników. Odłożył sztywne i sparaliżowane ciało w cieniu na boku, byle tylko ograniczyć hałas do absolutnego minimum. Sytuacja szybko się rozwijała, bo nie minął dłuższy moment, a już ktoś z wewnątrz zainteresował się zniknięciem starej czarownicy. W pierwszej reakcji nastawił się na wymierzenie ciosu z łomu na nadchodzącego mężczyznę, ale jego wspólniczka skutecznie pociągnęła go za sobą w ciemny kąt. Kropla potu spłynęła mu po skroni, a on wciągnął powietrze do płuc i wstrzymał na moment oddech. Mężczyzna przeszedł dalej obok nich, nie dostrzegając ich sylwetek schowanych w mroku. Za to jednak dostrzegł leżącą przy ścianie matkę, a strach wymalował się na jego twarzy, aż przystanął na moment. Murdock zamierzał wykorzystać ten moment. Nie dostrzegł w jego dłoniach różdżki, więc od razu przeszedł do rękoczynów. Zrobił większy krok i dopadł faceta. Jedną ręką zakrył jego usta, a wręcz większość twarzy, by stłumić nadchodzący krzyk. Druga ręka w której wciąż trzymał łom, wymierzyła cios na rzepkę faceta stojącego tyłem do niego. Potem odrzucił łom na bok, by już oburącz przycisnąć do siebie ofiarę. Jedna dłoń kneblowała jego usta, a druga zaciskała się na gardle, by utrudnić wydobywanie się z niego jakichkolwiek wrzasków i krzyków. Trzymał tak sparaliżowanego bólem mężczyznę, wbijając wzrok w Bellatrix, by ta wydała osąd. Chciała kogoś tam oszczędzić, więc lepiej niech szybko się decyduje, zanim Murdock skręci mu kark, albo koleżka w objęciu odgryzie mu palucha.
Starsza kobiecina nie była żadnym zagrożeniem, w najgorszym wypadku mogła tylko wrzasnąć z przerażenia na widok obcych w swoim domu, alarmując pozostałych domowników. Odłożył sztywne i sparaliżowane ciało w cieniu na boku, byle tylko ograniczyć hałas do absolutnego minimum. Sytuacja szybko się rozwijała, bo nie minął dłuższy moment, a już ktoś z wewnątrz zainteresował się zniknięciem starej czarownicy. W pierwszej reakcji nastawił się na wymierzenie ciosu z łomu na nadchodzącego mężczyznę, ale jego wspólniczka skutecznie pociągnęła go za sobą w ciemny kąt. Kropla potu spłynęła mu po skroni, a on wciągnął powietrze do płuc i wstrzymał na moment oddech. Mężczyzna przeszedł dalej obok nich, nie dostrzegając ich sylwetek schowanych w mroku. Za to jednak dostrzegł leżącą przy ścianie matkę, a strach wymalował się na jego twarzy, aż przystanął na moment. Murdock zamierzał wykorzystać ten moment. Nie dostrzegł w jego dłoniach różdżki, więc od razu przeszedł do rękoczynów. Zrobił większy krok i dopadł faceta. Jedną ręką zakrył jego usta, a wręcz większość twarzy, by stłumić nadchodzący krzyk. Druga ręka w której wciąż trzymał łom, wymierzyła cios na rzepkę faceta stojącego tyłem do niego. Potem odrzucił łom na bok, by już oburącz przycisnąć do siebie ofiarę. Jedna dłoń kneblowała jego usta, a druga zaciskała się na gardle, by utrudnić wydobywanie się z niego jakichkolwiek wrzasków i krzyków. Trzymał tak sparaliżowanego bólem mężczyznę, wbijając wzrok w Bellatrix, by ta wydała osąd. Chciała kogoś tam oszczędzić, więc lepiej niech szybko się decyduje, zanim Murdock skręci mu kark, albo koleżka w objęciu odgryzie mu palucha.