- KUTAS - Mruknęła jeszcze do typa, kiedy udało się jej go znokautować. Wiedziała, że sobie z nim poradzi, za bardzo dbała o swoje ciało, żeby mogło być inaczej. Jako, że był związany, to nie musiała się nim już dłużej martwić. Nie zrobi dzisiaj nikomu krzywdy. Dzięki niej - nawet ją to podbudowało. Zerknęła w stronę Moody, której także udało się pokonać przeciwnika. Chyba problem został rozwiązany, bo poza nimi nikogo więcej tutaj nie było. Nie chowała jednak różdżki - nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć.
Na całe szczęście udało jej się przetransmutować szafkę w matera i dziewczynka wylądowała na miękkim. Przynajmniej nie stała się jej krzywda, to wszystko było wystarczająco traumatyczne. Gerry nie zwlekała i podeszła do dziecka, aby pomóc mu wstać. - Wszystko w porządku? - Zapytała jeszcze, nigdy nie była specjalnie dobra w dzieciach, ale wydawało jej się, że dziewczynka tego potrzebuje. - Zaprowadzę Cię do rodziców. - Wyciągnęła dłoń w jej stronę.
Odwróciła się jeszcze do Idy i uśmiechnęła do niej serdecznie. - Dobra robota Moody, nadal jesteś w formie. Zaprosisz tu chyba swoich kolegów z ministerstwa, żeby zajęli się tymi idiotami. Ja będę się zmywać, wolałabym, żeby nikt mnie nie kojarzył z tą sprawą. - Bo jeszcze by doszło do jej rodziny, że się zaangażowała i to jeszcze nie do końca po tej stronie, po której chcieli ją widzieć.
Zeszła po schodach z dziewczynką, oddała ją rodzicom, po czym opuściła sklep, zakładając przed wyjściem kaptur na głowę, aby nikt jej nie rozpoznał. Zdecydowanie wolała pozostać anonimowa.