31.10.2022, 12:56 ✶
- Jak mogłabym zapomnieć, bracie, w końcu od zawsze, od samego początku byliśmy razem.- ta więź była czymś zupełnie innym. Każdy z braci był dla niej ważny, jednak mimo wszystko, to, że ich dwójka od zawsze była razem, to było czymś ponad zwyczajną więzią krwi. Może ich kontakty się rozluźniły, jednak czuła, wiedziała, gdy działo się coś złego. Nie musiała być przy nim zawsze, miała nadzieję jednak, że wie, że w każdej sytuacji będzie mógł na nią liczyć. Co by się tylko nie działo i liczyła na to, że i on zachowa się podobnie w stosunku do niej. - Dobre, złe, wydaje mi się, że świat nie do końca jest taki czarno biały, zależy jak na to spojrzysz. Dla jednych to może być dobro, dla innych zło, nie lubię takiej kategoryzacji.- doszła do momentu w którym nie lubiła spoglądania na problem w ten sposób. Już w Hogwarcie nauczyła się, że punkt widzenia, zależał od tego, w jakimś towarzystwie się człowiek obracał. Czuła, że jest gdzieś w środku. Wychowana w domu, który podążał za tradycją, otoczenie jednak sprawiło, że oczy jej się otworzyły, nauczyła się tolerancji, co nie do końca mogło się wszystkim podobać.
Sam wygląd tego mieszkania wzbudzał w niej mieszane uczucia. Było bardzo proste, widać było jak się różnili nawet w takich prostych sprawach. Jej mieszkanie było pełne kwiatów, obrazów i innych pierdół, które przywoziła z wypraw z całego świata, lubiła zbierać rzeczy, które powodowały, że przypominała sobie o miejscu, które odwiedziła. Może i innym mogło się wydawać, że trochę za dużo tego ma, ale lubiła kolekcjonować w ten sposób wspomnienia. Mieszkanie jej brata było przynajmniej dla niej - zbyt puste, jakby nie chciał się w żaden sposób identyfikować z tym miejscem. Może właśnie taki był? Przesadnie szorstki, zdystansowany do wszystkiego.
- Nie biorę w ogóle uwagi, że mogłoby być inaczej.- dostrzegła na jego twarzy zmęczenie, czy praca w Ministerstwie tak go wykańczała, czy było coś więcej? Może zaangażował się w jakieś działania w czasie wolnym. Nie zdziwiło by jej to, szczególnie, że wiedziała, że podchodzi do pewnych spraw zupełnie inaczej niż ona. Podążał za ich rodzinnymi wartościami, szczególnie, że wychował go również dom Slytherina, mógł tam jeszcze bardziej przesiąknąć pewnymi ideałami.
- Zastanawiam się tylko...- westchnęła głośno, czy powinna zadać te pytanie? Nie należała do osób, które potrafiły owijać w bawełnę, nie bawiły jej gry słowne. Najlepiej wychodziło jej proste komunikowanie się. - Wiesz coś o tych atakach, które miały ostatnio miejsce?- przyglądała się twarzy brata. Miała nadzieję, że jej nie spławi, że powie coś więcej. - Ciekawi mnie po prostu, czy postanowiłeś się zaangażować.- wiedziała, jakie mają podejście. Może trochę się martwiła? Bała się, że stanie mu się krzywda. Przecież nie wiadomo, czego można się spodziewać po tym, który nimi rządził. - Zastanawiam się, czy jesteś pewien ścieżki, którą zamierzasz podążać.- założyła już, nie wiedzieć czemu, że podjął decyzję. Znała go zbyt dobrze, żeby się wyparł. Wiedziała, że na pewno był jedną z osób, która chciała wywołać rebelię.
Sam wygląd tego mieszkania wzbudzał w niej mieszane uczucia. Było bardzo proste, widać było jak się różnili nawet w takich prostych sprawach. Jej mieszkanie było pełne kwiatów, obrazów i innych pierdół, które przywoziła z wypraw z całego świata, lubiła zbierać rzeczy, które powodowały, że przypominała sobie o miejscu, które odwiedziła. Może i innym mogło się wydawać, że trochę za dużo tego ma, ale lubiła kolekcjonować w ten sposób wspomnienia. Mieszkanie jej brata było przynajmniej dla niej - zbyt puste, jakby nie chciał się w żaden sposób identyfikować z tym miejscem. Może właśnie taki był? Przesadnie szorstki, zdystansowany do wszystkiego.
- Nie biorę w ogóle uwagi, że mogłoby być inaczej.- dostrzegła na jego twarzy zmęczenie, czy praca w Ministerstwie tak go wykańczała, czy było coś więcej? Może zaangażował się w jakieś działania w czasie wolnym. Nie zdziwiło by jej to, szczególnie, że wiedziała, że podchodzi do pewnych spraw zupełnie inaczej niż ona. Podążał za ich rodzinnymi wartościami, szczególnie, że wychował go również dom Slytherina, mógł tam jeszcze bardziej przesiąknąć pewnymi ideałami.
- Zastanawiam się tylko...- westchnęła głośno, czy powinna zadać te pytanie? Nie należała do osób, które potrafiły owijać w bawełnę, nie bawiły jej gry słowne. Najlepiej wychodziło jej proste komunikowanie się. - Wiesz coś o tych atakach, które miały ostatnio miejsce?- przyglądała się twarzy brata. Miała nadzieję, że jej nie spławi, że powie coś więcej. - Ciekawi mnie po prostu, czy postanowiłeś się zaangażować.- wiedziała, jakie mają podejście. Może trochę się martwiła? Bała się, że stanie mu się krzywda. Przecież nie wiadomo, czego można się spodziewać po tym, który nimi rządził. - Zastanawiam się, czy jesteś pewien ścieżki, którą zamierzasz podążać.- założyła już, nie wiedzieć czemu, że podjął decyzję. Znała go zbyt dobrze, żeby się wyparł. Wiedziała, że na pewno był jedną z osób, która chciała wywołać rebelię.