Nie wyszedł. To dobrze. Będzie miała mu szansę wyjaśnić to wszystko. Nie chciała dopuścić do tego, że myślał, że sypia z jego drugą osobowością. To spowodowałoby dystans, niezręczność. Potrzebowała to bardzo pilnie wyjaśnić, a do tego przecież musiała mu opowiedzieć o swoim niedawnym odkryciu. Tak dużo się wydarzyło w kilkanaście minut, że sama Gerry była przerażona. Jeszcze moment, chwila, a zgubi się w tym wszystkim. Zdecydowanie będzie musiała się po tym porządnie upić, aby ułożyć swoje myśli, to była jedną rzecz, której była aktualnie pewna.
Dała mu tę chwilę, której potrzebował, zrozumiałe dla niej było, że jest skołowany i dobrze mu zrobi uspokojenie myśli. Nie spuszczała z niego wzroku, obserwowała go gdy wędrował po kuchni. Odpaliła przy tym papierosa i zaciągnęła się dymem. Czekała, aż w końcu będzie mogła zacząć mówić. Wolałaby mieć to jak najszybciej z głowy, nie znosiła oczekiwania.
Nie spodziewała się, że tak go to ruszy, że wypije tyle alkoholu jednym haustem. Nie było to w jego stylu, co tylko spowodowało zmartwienie u Ger, czy Gio naprawdę myślał, że byłaby skłonna zrobić coś takiego?
Usiadł, ale gdy się odezwał, to wiedziała, że Giovanni zniknął. Westchnęła ciężko, jednak to jeszcze nie ten moment. Dawno nie była tak skołowana, zastanawiała się, kiedy wróci. Czy było to dla niego aż tak bardzo poruszające, że musiał zniknąć? - Nie debil, tylko Giovanni. - Sprostowała słowa Jonathana. - Myślał, że zamierzałam się z Tobą przespać. Nie wiem w ogóle, jak do tego doszło. Fakt, może sytuacja była dwuznaczna, no ale, przecież to nie moja wina. - Może i prowadziła go do łóżka, ale miała do czynienia z dzieckiem. Czy powinna mówić o tym Jo? Czy zacząć od Gio, zastanawiała się nad tym, gdy piła powoli swój alkohol. Naprawdę nie miała pojęcia, co powinna zrobić.
- Odkryłam coś. - Postanowiła zacząć, w końcu i Jonathan dowie się kiedyś prawdy.