Przed pierwszą wojną? To dawno. Pradziadek utonął? Chwila, czy Lysander mówił o Tytaniku? Głupio mi było spytać, więc milczałam. Nie byłam też pewna, czy mówił o naszym pradziadku... ale może jednak? W którymś miejscu mieliśmy wspólnych przodków? Tylko w którym? Babcia mi zapomniała o tym powiedzieć.
Skoro mama Lysandra miała pięćdziesiąt lat, to sam musiał być w zbliżonym wieku do mnie. Wydawało mi się, że jest dużo starszy. To znaczy przez fakt, że mieszka sam. Bo oczywiście mój wzrok nie zawiesił się na jego twarzy na dłużej, by to ocenić.
— Mhm. Ta kuchnia ma bardzo przyjemny klimat. Widać, że prawdziwie mieszkali tu ludzie... to znaczy żyli i używali obiektów w swoim otoczeniu. Niektórzy tak dbają o swoje meble, że najchętniej to by je poukrywali pod kocami, by kurz na nie nie opadł. Znam jedną panią, która w ogóle nie używała swojego salonu. Wszystko tam miała przykryte i szykowała ten pokój tylko dla jakiegoś ważnego gościa.
Roześmiałam się nawet trochę wspominając ten fakt. Pani Felicja jest niemożliwa. Kiedyś miała takie ładne wiśnie, ale pozbyła się ich, bo sama nic nie robiła z owocami, a do drzew nie dopuszczała nikogo, więc jej tylko brzydko gniły pod oknem. Wielka szkoda.
Zupa! Cóż za domowy obiad!
— Dziękuję!
Posiłek pachniał cudownie, ale w końcu byłam głodna po podróży. Zabrałam się za konsumpcję, słuchając odpowiedzi Lysandra na moje pytanie.
— Masz zamówienia!? — Prawie zadławiłam się chlebem. — To cudownie! A jaki masz pseudonim?
Nabrałam kolejną łyżkę zupy, by przepchnąć utknięty kawałek chleba. Nawet nie zauważyłam, jak szybko przeszłam w trajkoczący tryb. Najwyraźniej oswoiłam się wystarczająco. Humor trochę mi opadł po jego pytaniu. On tworzył eliksiry i malował, a ja... Zwykła pospolita chłopka i tyle. Aż wstyd się przyznać.
— Uhm... Pomagałam rodzicom na farmie... — Nie byłam w stanie dodać, że głównie ze zwierzętami, bo bym się momentalnie rozpłakała. — I... rysuję. Nie wiem, czy babcia wspomniała, ale właśnie to bym chciała robić zawodowo. Rysować. Szczególnie... komiksy.
Głupio mi było przyznać przed prawdziwym malarzem, że rysuję jakieś obrazki z superbohaterami. Ale może jednak podejście do tego typu sztuki było inne w tej okolicy.