Gerry zdawała sobie sprawę, że Jo będzie miał nieco inne podejście do tego, co działo się w kraju niż Giovanni. Byli od siebie tak różni, że wydawało się być to oczywiste. Wiedziała, że Jonathan nie przejmie się zbliżającą się wojną, albo podejdzie do tematu dużo spokojniej od swojego towarzysza. Nie oceniała, które podejście jest lepsze, starała się zrozumieć oba.
Szybko przeszli do tego istotniejszego tematu. Wiedziała, że wzbudzi to zainteresowanie Jo, w końcu on też był jednym z użytkowników tego ciała. - No, chłopiec, zdecydowanie młodszy. Miał może z pięć lat, chociaż się nie znam, tyle, co z nim rozmawiałam. Nazywa się Filemone, mówił, że jest tu od jakiegoś czasu, kojarzył mnie. - Podzieliła się najważniejszymi spostrzeżeniami. Miała nadzieję, że o niczym nie zapomniała, choć nie byłoby to dziwne patrząc na to, jak wiele się tutaj wydarzyło w tak krótkim czasie.
- Jak sytuacja się ogarnie, czyli kiedy? - Ton jej głosu mógł sugerować, że nie podoba się jej to wcale. Nie chciała okłamywać Giovanniego, ani ukrywać przed nim prawdy, nie o czymś takim. Wiedziała dlaczego Jonathan chce to zrobić, jednak nie uważała, że był to dobry pomysł. - Nie chcę go okłamywać Jo, naprawdę. Nie wybaczy mi tego, nawet jeśli mam to zrobić dla jego dobra. - Bo ona chciałaby wiedzieć, gdyby była na jego miejscu, że pojawił się ten trzeci.