Gerry przez moment przeszła przez głowę myśl, a co jeśli chłopiec nie był jedyny, co jeśli w ciele Giovanniego ukrytych jest większa ilość lokatorów? Skoro ten ujawnił się dopiero teraz... Nie zamierzała jednak gdybać, musieli sobie poradzić z tym problemem, który pojawił się aktualnie, jakby nie mógł wybrać lepszego momentu.
- Może i się naoglądał, ale skąd mogliście wiedzieć, skoro dopiero teraz postanowił się pokazać. - Zresztą, co to tak właściwie zmieniało? Czy Urquarci musieli dostosować swoje zachowanie pod to dziecko? Nie było to dla niej logiczne, w końcu ciało było wspólne, niech każdy użytkuje je w taki sposób, w jaki potrzebuje. To chyba wydawało jej się być najbardziej sprawiedliwe.
- Dobrze, jak tylko się pojawi to go wypytam, nie chciałam go dzisiaj męczyć bo to nasze pierwsze spotkanie, zależało mi na tym, żeby mi zaufał. - Rzekła zgodnie z prawdą, bo na tym jej najbardziej zależało. Skoro Gio i Jo byli jej przyjaciółmi wypadałoby, aby nawiązała równie bliską relację z Filemone.
- Możesz mieć rację, ale tak to ja nie zmrużę oka, chociaż i tak nie sypiam najlepiej. Z dwoja złego lepiej, żebym to ja nie spała. - Dopiła zawartość swojej szklanki jednym haustem, bo podjęła już decyzję. Nie powie Giovanniemu całej prawdy, tylko co jak wróci za chwilę, będzie musiała wymyślić kolejną bajkę na poczekaniu, a nie była jakoś specjalnie dobra w kłamaniu. Zaczynało się dla niej robić tego wszystkiego zbyt wiele.