Spojrzał na siostrę z niesmakiem, gdy wspomniała o tym, że zwierzak mógł faktycznie chcieć popełnić samobójstwo. Nie był na tyle nieczuły i mało-empatyczny, aby twierdzić, że zwierzęta nie mają uczuć. Bądź co bądź, spora część czarodziejów od maleńkości wychowywała się, chociażby z sowami czy kotami. Ciężko było nie zaangażować się emocjonalnie w taką relację, nie mówiąc już o bliższym poznaniu zachowań swoich podopiecznych. Mieli swoje przyzwyczajenia, humorki i fanaberie, ale też charakter. Wprawdzie nie wykluczał, że z tęsknoty za właścicielem pewne zwierzaki mogły podjąć dosyć drastyczne kroki kierowane własnym instynktem, jednak w tym przypadku jakoś mu to nie pasowało do tej sytuacji.
— Nie lepiej eliksir? Może szybciej zacznie działać. Zmiesza się z wodą, czy coś w tym rodzaju. — Podrapał się za uchem, aby po chwili pokiwać intensywnie głową. — Tak, trzeba będzie go przeszmuglować przez kuchnię na piętro i tam go doprowadzić do porządku. Jeśli jednak obłożono go jakimiś zaklęciami, to może się nie aktywują od kąpieli w ciepłej wodzie. — Westchnął cicho. — Tak myślisz? Trafił ci się już przeklęty brat i mamy w domu psa nazwanego po omenie śmierci, powiedziałbym, że sami kusimy los. Cholera, niedługo będziemy na ustach wszystkich. Tworzymy naprawdę piękny przykład tradycyjnej rodziny czystej krwi.
Nie zdołał dodać już nic więcej, gdyż Brenna ruszyła już w dół przepaści, co by zbadać sytuację. Nie zmniejszał nacisku na smycz, obawiając się, że jeśli faktycznie coś tam było, to ingerencja ze strony osoby trzeciej może sprawić, że pies ponownie zechce się rzucić z mostu. Odetchnął z ulgą, gdy po kilku minutach jego towarzyszka wróciła i na szczęście nie niosła zbyt dramatycznych wieści.
— Czyli co? Instynkt kazał mu skoczyć? — spojrzał na psiaka, po czym westchnął ciężko. — Powiedziałbym, że jest szczęściarzem, ale z drugiej strony skoro wpadło mu coś takiego do głowy, to musi być roztargniony. Coś czuję, że będziemy mieli ciekawe kilka najbliższych nocy. — Myślał pozytywnie. Jeśli zwierzak zacznie szaleć w posiadłości, to raczej trochę mu zajmie, aby przyzwyczaić się do nowego środowiska. Oby tylko nie zaprosił do tych harców reszty „watahy”. Cztery psy biegające w stadzie z jednego końca posiadłości na drugi mogłyby posłać dziadka do szpitala. A matkę na długie zakupy w perfumerii Potterów, aby zapomnieć o tym „horrorze”. — Tak, wydaje mi się, że tak. Chociaż nie wiem, czy obecnie z nich u nas korzysta. Musiałbym podpytać Geraldine, czego używają podczas ekhm rodzinnych wypadów.
Przystał na propozycję Bren, pozwalając jej wsiąść psa na ręce. W sumie tak chyba było najbezpieczniej. Wyrwanie się z objęć dziewczyny raczej nie będzie takie znowuż łatwe. Przygotowanie się do dalszej drogi nie zajęło im dużo czasu, a Erik mimowolnie parsknął cichym śmiechem na słowa siostry.
— A to nie równałoby się śmierci głodowej z braku słodkich przekąsek? — Twarz Erika nieco się rozjaśniła. Komentarz sprawił, że na moment zapomniał o dramatycznych okolicznościach, w jakich jeszcze chwilę temu uczestniczyli.
Po przejściu przez most i kilku minutach niezbyt szybkiego spaceru dotarli do rozwidlenia, gdzie jedna droga skręcała ponownie w stronę lasu, a druga wskazywała drogę do pensjonatu. Jak ustalili już wcześniej, musieli się dowiedzieć, czy to stamtąd przypadkiem nie uciekł psotnik, toteż skierowali się w tym kierunku. Pierwszym co rzuciło się Longbottomowi w oczy, był parking, na którym gościło kilka samochodów. Gdy mijali auta w drodze do wejścia do odrestaurowanej wieży, Erik co rusz rzucał zaciekawione spojrzenie w kierunku maszyn. Wprawdzie widywał je już w przeszłości, jednak te były wyjątkowe ładne. Poza tym była znacząca różnica między zaczarowanymi motorami, jak chociażby ten, którym jeździła Mavelle, a mugolskimi i najwyraźniej drogimi automobilami.
— Może to faktycznie ktoś stąd. Wygląda na to, że zabłąkało się tu paru gości — skomentował, gdy znaleźli się pod wejściem. Zajrzał nieśmiało do środka przez uchylone drzwi, które podparte były kilkoma cegiełkami. — Ja wchodzę, a ty go popilnujesz?
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞