26.05.2023, 23:04 ✶
Patrick stał. Wsłuchiwał się w głos (?), który zdawał się do nich przemawiać. Nie był w tej chwili w szczególnym nastroju na gry słowne, ale nie miał wyboru. Tylko czy potrafił właściwie zrozumieć słowa, które rozbrzmiewały?
Cykl wskazywał na koło. Krąg życia i krąg śmierci. Czyżby zamordowana boginka mogła się odrodzić? Śmierć wtedy nie byłaby dla niej śmiercią, ale etapem. Być może umierała i odradzała się regularnie, ale nigdy wcześniej nie została zamordowana przez czarodzieja. Voldemort naruszył jej cykl, bo chciał posiąść potężną moc ognisk. Steward nie wiedział jakie to mogło przynieść konsekwencje, ale spodziewał się, że ogromne.
I miałby uciec w takiej chwili? Miałby się poddać, kiedy w jego umyśle zrodziła się właśnie myśl, że jeśli tylko zniszczą kamień, naprawią wszystko co zepsuł Voldemort?
Wiesz, że nie mogę - odpowiedział Mavelle. Nie mógłby właśnie dlatego, że nie miał do końca czystego serca, że pewne sekrety ciążyły na nim i nakazywały mu walkę. Walkę o to, o co nigdy nie walczyli jego rodzice: o równość i o lepszy świat dla wszystkich (nie tylko dla wąskiej grupy wybranych).
- Idę. Musimy zniszczyć ten cholerny kamień. Jeśli dobrze rozumiem, to... - słowo Voldemort nie chciało mu przejść przez gardło. Nie, nie ze strachu, raczej z gniewu, że poważył się na targnięcie ku siłom natury. - Jeśli zniszczymy kamień, energia którą ukradł, wróci do cyklu. Nieważne, czy zrobimy to dzisiaj, czy nam się nie uda. Kamień chyba trzeba zniszczyć - rzucił cicho.
A potem podążył za Mavelle i Victorią.
Rzuty na uskakiwanie, gdyby coś próbowało go złapać, trafić.
Cykl wskazywał na koło. Krąg życia i krąg śmierci. Czyżby zamordowana boginka mogła się odrodzić? Śmierć wtedy nie byłaby dla niej śmiercią, ale etapem. Być może umierała i odradzała się regularnie, ale nigdy wcześniej nie została zamordowana przez czarodzieja. Voldemort naruszył jej cykl, bo chciał posiąść potężną moc ognisk. Steward nie wiedział jakie to mogło przynieść konsekwencje, ale spodziewał się, że ogromne.
I miałby uciec w takiej chwili? Miałby się poddać, kiedy w jego umyśle zrodziła się właśnie myśl, że jeśli tylko zniszczą kamień, naprawią wszystko co zepsuł Voldemort?
Wiesz, że nie mogę - odpowiedział Mavelle. Nie mógłby właśnie dlatego, że nie miał do końca czystego serca, że pewne sekrety ciążyły na nim i nakazywały mu walkę. Walkę o to, o co nigdy nie walczyli jego rodzice: o równość i o lepszy świat dla wszystkich (nie tylko dla wąskiej grupy wybranych).
- Idę. Musimy zniszczyć ten cholerny kamień. Jeśli dobrze rozumiem, to... - słowo Voldemort nie chciało mu przejść przez gardło. Nie, nie ze strachu, raczej z gniewu, że poważył się na targnięcie ku siłom natury. - Jeśli zniszczymy kamień, energia którą ukradł, wróci do cyklu. Nieważne, czy zrobimy to dzisiaj, czy nam się nie uda. Kamień chyba trzeba zniszczyć - rzucił cicho.
A potem podążył za Mavelle i Victorią.
Rzuty na uskakiwanie, gdyby coś próbowało go złapać, trafić.
Rzut N 1d100 - 29
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 52
Sukces!
Sukces!