27.05.2023, 10:57 ✶
Uśmiechnął się złowieszczo, kiedy Bellatrix pokręciła głową, tym samym naznaczając mężczyznę głównym zwycięzcą w dzisiejszej zbrodni. Murdock przytrzymał jeszcze chwilę w krępujących objęciach swoją ofiarę, aż oboje usłyszeli odgłosy wydobywające się z następnego pomieszczenia. Upewnił się, że towarzyszka opanowała sytuację i pozostała dwójka po prostu podda się jej poleceniom. Jednak kiedy do uszu Franka dobiegł przerażony pisk swojej żony, spróbował się uwolnić spod ucisku olbrzyma. Nawet ugryzł go w przedramię, którym dociskał Frankowi szyję. Greyback zabluzgał, odruchowo szarpnął ręką, a spanikowany czarodziej wykorzystał moment i spróbował rzucić się do ratowania reszty swojej rodziny. Nie uciekł daleko, bo kiedy tylko stanął na nodze z rozłupaną rzepką, upadł na podłogę sparaliżowany bólem. To już wystarczyło żeby rozgniewać wytatuowanego rębajłę. Doskoczył do uciekiniera, chwycił go za ubranie i rzucił nim o ścianę, raz i drugi, aż garść tynku i kurzu spadła na ich głowy. Oszołomionego, niedoszłego bohatera chwycił za gardło, co by mu się nie osunął po ścianie, by wymierzyć mu jeden, ale celny i solidny cios w tułów, centralnie w splot słoneczny. Musiał chyba zbyt przesadzić z siłą, ponieważ Frank nie utrzymał w sobie treści, wieczornej kolacji i zwrócił całość razem z krwią, paskudząc przy tym nowiutką, zbitą specjalnie na jego miarę i gabaryty, parę ciężkich oraz na grubej podeszwie butów. - Miej odrobinę godności, chociaż w tej chwili. - rzucił do niego zmanierowanym i zdegustowanym tonem głosu. Nie dał mu czasu na odpowiedź, bo kolejne uderzenie, tym razem z kolana w krocze, sprawiło iż Franeczek-cukiereczek zgiął się w pół. Nie chciał bić go po twarzy, bo jeszcze zaleje się krwią i nie ujrzy jak jego rodzina zdycha w męczarniach.
Jeśli żona i ojciec nie przerazili się dostatecznie postaci w masce, która ustawiła ich pod ścianą, to odgłosy obijanego Franka w pokoju obok już powinny. W końcu Murdock i jego nowy kumpel dołączyli do pozostałych. Najpierw wszedł olbrzym, a potem ciągnięty za włosy, bezradny Sprout, a na samym końcu lewitująca od zaklęcia translokacyjnego, starsza pani. Kobieta którą już wcześniej sparaliżował dołączyła do tych ustawionych pod ścianą, zaś sam Frank, również sparaliżowany od bólu, został ustawiony w pozycji siedzącej, pod ścianą, ale po przeciwnej stronie pomieszczenia, by mógł sobie pooglądać to co za chwilę się stanie z jego rodzinką. Jednak Murdockowi wciąż było mało sadyzmu, dlatego chwycił za leżący na stole obok nóż do masła i zacisnął w dłoni. - A kto to taki jest śmieciem i nie potrafi obronić własnej rodziny? - zapytał udając przejęte westchnięcie i zatroskany głos. Chwycił za nadgarstek swojej ofiary i uniósł jego ramię wysoko, niby zgłaszający się do odpowiedzi uczeń w szkolnej ławce. - Ja! - zawołał wysokim tonem, parodiując odpowiedź zmaltretowanego mężczyzny. W tym samym momencie wbił silnym pchnięciem, wcześniej pochwycony nóż w jego dłoń, przybijając ją do ściany. Na koniec wybuchł głośnym śmiechem, brzmiąc przy tym jak utuczony warchlak. Raczej nikomu poza nim, nie spodobał się ten zmyślny gag, ale Murdockowi niespecjalnie to przeszkadzało, nawet nie poczuł się urażony. Mając już pewność, że głowa rodziny nie będzie już podejmować żadnych prób czegokolwiek, odwrócił się w stronę panny Black, czekając na kolejne rozkazy.
Jeśli żona i ojciec nie przerazili się dostatecznie postaci w masce, która ustawiła ich pod ścianą, to odgłosy obijanego Franka w pokoju obok już powinny. W końcu Murdock i jego nowy kumpel dołączyli do pozostałych. Najpierw wszedł olbrzym, a potem ciągnięty za włosy, bezradny Sprout, a na samym końcu lewitująca od zaklęcia translokacyjnego, starsza pani. Kobieta którą już wcześniej sparaliżował dołączyła do tych ustawionych pod ścianą, zaś sam Frank, również sparaliżowany od bólu, został ustawiony w pozycji siedzącej, pod ścianą, ale po przeciwnej stronie pomieszczenia, by mógł sobie pooglądać to co za chwilę się stanie z jego rodzinką. Jednak Murdockowi wciąż było mało sadyzmu, dlatego chwycił za leżący na stole obok nóż do masła i zacisnął w dłoni. - A kto to taki jest śmieciem i nie potrafi obronić własnej rodziny? - zapytał udając przejęte westchnięcie i zatroskany głos. Chwycił za nadgarstek swojej ofiary i uniósł jego ramię wysoko, niby zgłaszający się do odpowiedzi uczeń w szkolnej ławce. - Ja! - zawołał wysokim tonem, parodiując odpowiedź zmaltretowanego mężczyzny. W tym samym momencie wbił silnym pchnięciem, wcześniej pochwycony nóż w jego dłoń, przybijając ją do ściany. Na koniec wybuchł głośnym śmiechem, brzmiąc przy tym jak utuczony warchlak. Raczej nikomu poza nim, nie spodobał się ten zmyślny gag, ale Murdockowi niespecjalnie to przeszkadzało, nawet nie poczuł się urażony. Mając już pewność, że głowa rodziny nie będzie już podejmować żadnych prób czegokolwiek, odwrócił się w stronę panny Black, czekając na kolejne rozkazy.