27.05.2023, 12:00 ✶
Ból rozchodzący się po waszych ciałach nasilał się z każdą chwilą, a nieudane zaklęcia leczące jedynie pogorszyły sytuację. Erik widział coraz gorzej. Twarz zaczęła mu puchnąć, utrudniając widzenie jeszcze bardziej, a brud i kurz pokrywające jego twarz wiązały się z ryzykiem dostania się głębiej w tworzącą się z opuchlizny szczelinę – powinno się je usunąć. Heather zapewniająca o tym, że nic jej nie było, myliła się. Bolało cię okropnie. Każdy krok w kierunku poszkodowanych wiązał się z olbrzymim, nasilającym się bólem pleców. Było z tobą źle do tego stopnia, że w połowie drogi musiałaś zatrzymać się, żeby wziąć oddech. Smród spalonych włosów potęgował łzy napływające ci do oczu. Z tej grupy najlepiej trzymał się Charles, ale to on popełnił najgorszy błąd, jaki mógł w takiej sytuacji zrobić – sięgnął po coś, czego nie rozumiał i to nie rozumiał tego w nawet najmniejszym stopniu – z upokarzająco niską wiedzą przyrodniczą i brakiem wiedzy o leczeniu nie był w stanie zreplikować zaklęcia, którego próbowała użyć Danielle. Jego poparzone dłonie bolały już wcześniej, ale ból, który rozszedł się po nich po rzuceniu zaklęcia był tak bardzo nie do zniesienia, że momentalnie upuściłeś różdżkę. Rosło na nich... coś... Coś, co mogłoby przypominać skórę w jakimś innym uniwersum, ale na pewno nie w tym. Danielle, jako uzdrowicielka, mogła złapać się za głowę – to zaklęcie trzeba było jak najszybciej cofnąć, zanim wywoła efekt odwrotny do zamierzonego – cokolwiek pokrywało dłonie Charles'a musiało z nich zniknąć tak szybko jak się dało.
Uparci, wciąż skupieni na ratowaniu znajdujących się tutaj ludzi, chcieliście zobaczyć czyje ciała znajdują się w okolicy ognisk. Ciąg dalszy tej historii pojawi się tutaj.
Uparci, wciąż skupieni na ratowaniu znajdujących się tutaj ludzi, chcieliście zobaczyć czyje ciała znajdują się w okolicy ognisk. Ciąg dalszy tej historii pojawi się tutaj.
Koniec sesji