• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16
późna jesień, 1968 || Astoria&Logan

późna jesień, 1968 || Astoria&Logan
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Astoria Trelawney
#14
31.10.2022, 15:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.10.2022, 16:01 przez Astoria Trelawney.)  

Niemagiczny Londyn brzmiał jak atrakcja turystyczna, w zasadzie nigdy w życiu nie była w części miasta na dłużej niż przejście kilku przecznic. W towarzystwie, w którym obracał się jej mąż, było to źle odbierane, więc jasne było, że się nie wychylała. Teraz jednak? Miała to głęboko w nosie. Tak jakby ten cichy bunt, o którym nikt nie wiedział, sprawiał jej dziką satysfakcję, wpełzając pod skórę i powodując przyjemne ciarki.

Ruszyła za mężczyzną i pozwoliła się prowadzić. Przez chwilę przyszło jej do głowy, że może prowadzi ją do męża. Całe to spotkanie mogło być zasadzką, by ją sprawdzić. Dzikie iskry szaleństwa zapaliły się w jej oczach i przez chwilę musiała wbić paznokcie we wnętrze dłoni. Czy stawała się paranoiczką jak jej matka? Powoli popadała w szaleństwo jak ta kobieta, która wydała ją na świat. Może ona też wyląduje w zamkniętym oddziale. Oczywiście, jeśli przeżyje tę noc. Czy jednak nie lepiej było w końcu umrzeć niż dać sobą miotać.

Niemagiczna część miasta miała w sobie coś ciekawego, ludzie zdawali się tacy inni, mknęli do celu bez zwracania uwagi na otoczenie, bez magii. Było w tym coś szalenie szokującego, ale i odrzucającego. Nie rozmawiali, była bardziej zajęta rozglądaniem się. Gdy wskazał jej pub, zacisnęła dłoń na różdżce ukrytej w kieszeni. W razie niebezpieczeństwa żywcem się nie podda. Nic jednak się nie stało, zajęła stolik i rozsiadła się na kanapie ze skóry, która popękała tak, że w zasadzie skóry zostało tam nie za wiele. Przez gałęzie badziewnego drzewka przyglądała się towarzyszowi. Co dokładnie robi. Z ulgą i zadowoleniem spojrzała na butelkę w jego dłoni. Później było tylko gorzej. Już chyba wolała milczeć.

Dlaczego za niego wyszłaś? Pytanie rozbrzmiało echem w jej głowie, niczym kauczukowa piłka, odbijając się od ścian innych myśli, by w końcu rozbić się niczym szkło, a każdy najmniejszy odprysk był zupełnie inną odpowiedzią na to pytanie. Czemu to zrobiła? Miała przyznać, że była zbyt słaba, bardzo naiwna, by odciąć się od rodziny? Powiedzieć, że matka sprzedała ją, zrobiła z niej bydło ofiarne? Taka była prawda. Poświęciła się, skalana w oczach matki, idealnie niedoskonała w oczach ojca, który biernie patrzył na to wszystko, pozwalając despotycznej żonie decydować o wszystkim. Patrzył tylko, jak jego córka ugina kark i w końcu z czasem nauczyła się nie obwiniać go za to. Sam też był ofiarą, długo zajęło jej zauważenie, że na nim odbija się taka sama złość. Tylko nadal pozostawał ból jego bierności, braku jakiejkolwiek większej próby obrony siebie i swojego dziecka. Wmawianie sobie, że nie miał jak jej bronić, że nie skorzystał na jej małżeństwie. Westchnęła. Pytanie przywołało wspomnienia, których nie chciała. Wolałaby je wymazać, ale miała świadomość, że ból im towarzyszący jednocześnie jest jej siłą, cegłami muru, przez który nie przepuści więcej nawet nici naiwności.

— Zmienić kogoś? Nie mów mi, że wierzysz w te bajki. — wzięła szklankę i pociągnęła spory łyk, krzywiąc się przy tym. Nie od smaku alkoholu, lecz od słów spływających na jej język.

— Nienawidzę go od samego początku. Od dnia, gdy moja matka sprosiła go na niedzielny obiadek, reklamując go jako idealnego kandydata. — Skrzywiła się na samo wspomnienie tego dnia, sztywnej atmosfery, pożądliwego spojrzenia rzucanego w jej stronę.

— Odmowa wiązała się z bólem. Niewybaczalnym bólem. — Ostatnie słowa zaakcentowała, sięgając do swetra i zawijając kawałek materiału. Jednak w ostatniej chwili tylko go poprawiła, na tyle naturalnie, że wyglądało to, jak odruch. Powstrzymała się, przed pokazaniem magicznych blizn, które zdobiły jej ciało. Mogła ukryć je czarami, na rynku było pełno specyfików, które w sekundę zlikwidowałyby pręgi na jej ciele, stać było ją na zakup najdroższych, najlepszych. Tylko po co? Czasem, gdy wkładała bardziej wyciętą sukienkę, maskowała je tymczasowym czarem, ale nie był to stały efekt. Nie miała zamiaru, jeszcze nie. Najpierw się uwolni, później pomyśli, czy chce zachować te pamiątki poprzedniego życia. Teraz od czasu do czasu zwłaszcza w nocy stawała przed lustrem, zrzucała ubranie i patrzyła na swoje ciało, przeciągała palcami po bliznach. Przywracała wspomnienia, pielęgnując nienawiść.

— Równie dobrze, mogę powiedzieć, że zrobiłam to dla pieniędzy. — Pociągnęła kolejny łyk. [b]— Nie jestem naiwną dziewczynką. Nie wierzę w zmianę człowieka. Ludzie się nie zmieniają, jedynie grają takich, jakimi chcą widzieć ich inni. — [a]Kiedyś była w niej iskra naiwności, wiary, że może ktoś zmieni jej życie, że ją uratuje. Nawet w dniu ślubu, gdy siedziała przed lustrem przeszła jej przez głowę złudna nadzieja, że może pojawi się nawet sam Logan i wyciągnie ją z tego szamba. Jednak nie było go tam. Nie było nikogo, kto by ją uratował. Jedni specjalnie, inni przez nieświadomość sytuacji. Tamtego dnia dorosła, zrozumiała, że tylko ona jedna może sama sobie pomóc.

— Poza tym, powinnam oburzyć się, że masz mnie za tak głupią. — Dodała jeszcze i pociągnęła kolejny, tym razem dużo większy łyk niż przystało damie. — A ty? Jak zwykle pewnie opędzić się nie możesz od adoratorek. Tak jak w szkole. — Parsknęła lekkim śmiechem i szklanką wskazała blondynkę siedzącą przy barze z jakimś mężczyzną, ale wyraźnie taksując wzrokiem jej towarzysza. — Widzę, że naprawdę niewiele się zmieniło.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Trelawney (6864), Logan Borgin (6262)




Wiadomości w tym wątku
późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Logan Borgin - 31.10.2022, 15:01
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Astoria Trelawney - 31.10.2022, 15:06
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Logan Borgin - 31.10.2022, 15:09
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Astoria Trelawney - 31.10.2022, 15:14
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Logan Borgin - 31.10.2022, 15:15
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Astoria Trelawney - 31.10.2022, 15:21
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Logan Borgin - 31.10.2022, 15:23
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Astoria Trelawney - 31.10.2022, 15:27
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Logan Borgin - 31.10.2022, 15:29
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Astoria Trelawney - 31.10.2022, 15:40
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Logan Borgin - 31.10.2022, 15:42
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Astoria Trelawney - 31.10.2022, 15:52
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Logan Borgin - 31.10.2022, 15:56
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Astoria Trelawney - 31.10.2022, 15:58
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Logan Borgin - 31.10.2022, 15:59
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Astoria Trelawney - 31.10.2022, 16:03
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Logan Borgin - 31.10.2022, 16:07
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Astoria Trelawney - 31.10.2022, 16:12
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Logan Borgin - 31.10.2022, 16:13
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Astoria Trelawney - 31.10.2022, 16:18
RE: późna jesień, 1968 || Astoria&Logan - przez Logan Borgin - 31.10.2022, 16:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa