Nieznajomy był zdrowy, a to bardzo dobrze. Nie trzeba było się zastanawiać co zrobić z ewentualnymi uszkodzeniami ciała. Właściwie to mogła być też idealna okazja do dokonania morderstwa. Ukrytego tu ciała ciężko szukać, o ile ktokolwiek w ogóle postanowiłby to zrobić tutaj. Brak też jakiegokolwiek motywu... Ururu rozważał te kwestie przez chwilę w głowie, a tylko dlatego, że wcześniej tego dnia czytał książkę o kryminologii. Wcześniej nigdy nie rozważał zabicia drugiego człowieka, mordowanie uważał za bezsens.
Ururu spojrzał w niebo. Księżyc osłonięty był chmurką jak firanką, ale zdecydowanie tu był. Rozejrzał się też wokół.
— To prawda, światło interesująco odbija się od metalu i to chyba faktycznie lepsze miejsce na spacer nocą niż park. Wydaje się też bezpieczne, jeszcze nigdy nikogo nie spotkałem tu o tej porze.
Jak masło wszedł w konwersację o zmyślonym powodzie przebywania na złomowisku. Szybko jednak zmienił temat.
— Właściwie dobrze, że kogoś spotkałem. Właśnie rozważałem sensowność istnienia tostera. Ilość materiałów i energii użyta do jego wykonania wydaje mi się nieproporcjonalnie wysoka do spełnianej funkcji. Z tego samego można wykonać dwie podgrzewane powierzchnie, między które wsadzić można coś więcej niż kromkę kwadratowego chleba, co pan o tym myśli?