• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William

[18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William
prodigal daughter
I knew one day I'd have to watch powerful men burn the world down
I just didn't expect them to be
such losers
wiek
31
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
landlord, ex-auror
Wysoka na 175cm, jasnowłosa zjawa. Jest niezwykle szczupła, wręcz na granicy chorobliwości; lekko zapadnięte policzki ukrywa dobrze dobranym makijażem, którego nieodłączną częścią są usta pomalowane czerwoną szminką. Włosy ma proste i długie, sięgające lędźwi, zwykle nosi je rozpuszczone. Zawsze bardzo elegancko ubrana, najczęściej w stonowane barwy - nie jest zwolenniczką jaskrawych odcieni i mieszania kolorów. Nie lubi też przepychu; widać, że nie szczędzi pieniędzy na dobrej jakości ubiór, lecz nie obwiesza się biżuterią i tym podobnym. Porusza się bardzo zgrabnie, ale pewnie. Zawsze patrzy ludziom prosto w oczy podczas rozmowy, mając przy tym ciemne, przenikliwe spojrzenie. Zwykle mówi w bardzo spokojnym, niskim, nieco zachrypniętym tonie. Ma bardzo przejrzysty akcent, wyraźnie wymawia słowa, po sposobie mowy słychać, że to ktoś z dobrego domu, ktoś świetnie wykształcony.

Eden Lestrange
#6
28.05.2023, 16:19  ✶  
Szczerość Eden bywała zabójcza, więc nie była taka pewna, czy alkohol sprzyjał budowaniu relacji w tym przypadku. Niemniej tym razem była zbyt zmarnowana, by przejmować się ewentualnymi konsekwencjami, a jednocześnie zbyt zmęczona, by wszczynać burdy o rację. W końcu każdy argument traci na sile, gdy tuż po jego wygłoszeniu zaczynasz wymiotować na własny dywan, toteż wolała nie wojować.
- Kiedy trzyma się taki dystans, nietrudno, żeby coś przypadkiem przecięło nam drogę - odparła cicho, wzruszając przy tym ramionami. Powiedziała to na tyle neutralnym tonem, że nie brzmiało to jak przytyk skierowany w stronę Williama; raczej spostrzeżenie na temat tego, jak bardzo się od siebie oddalili. W końcu gdyby byli całkiem blisko, kto byłby w stanie wcisnąć się w środek?
Oczywistym było, że nazwisko miało dla niej ogromne znaczenie. Wiedziała, że nie byłaby nikim istotnym, gdyby przez większość życia dumnie nie mianowała się Malfoyem. Nie miała zamiaru udawać, że imię budowane setki lat przez jej przodków nie niosło ze sobą gigantycznych korzyści. Zdawała sobie sprawę, że jednocześnie było brzemieniem, które wraz z upływem lat coraz bardziej ciążyło jej na barkach, ale dotychczas była przekonana, że korzyści przeważają wady. Z każdym kolejnym dniem zaczynała tracić tę pewność siebie, lecz nie odważyła się jeszcze tego przed sobą przyznać.
Uśmiechnęła się mimowolnie słysząc, że do twarzy jej z jego nazwiskiem. Wydała z siebie cichy dźwięk, niby to śmiech, niby westchnienie, patrząc w bliżej nieopisany punkt przed sobą. Wiedziała, że to był komplement, ale napawał ją dziwaczną nostalgią.
Objęła twarz Williama w dłonie, unosząc się delikatnie na palcach. Bez wahania złączyła ich usta w pocałunku. Tak podpowiedział jej instynkt.
- Bo jestem dziwna? - Wyszeptała, wciąż trwając w tej pozycji, lecz odsunąwszy się na centymetr lub dwa, by móc spojrzeć w oczy męża. Uśmiechnęła się pod nosem, nieco szelmowsko, jakby była dumna ze swojej drobnej gry słownej. Między nimi zawisła woń słodkiego wina, którym obydwoje byli upojeni ciut za mocno, ale uwielbiała ten zapach. Przywodził jej tylko i wyłącznie dobre skojarzenia; miała nadzieję, że nic tego nie zmieni.
- Tańczyłam? - Zagadnęła, unosząc brwi w zwątpieniu, jakby musiała poświęcić dodatkowe kilka momentów na przypomnienie sobie przebiegu tego wieczoru. W końcu do niej dotarło, o czym mówił, co od ręki wymalowało się na jej twarzy w wyrazie oświecenia. - Alastor to stary przyjaciel. Poza tym nie musiałabym z nim tańczyć, gdyby mój mąż nie był na mnie obrażony - ośwadczyła, przyjmując niemal rozbawiony wyraz twarzy. Z jednej strony chciała puścić ich sprzeczkę w niepamięć, ale jednocześnie nie miała zamiaru przyznać się do winy. Nie potrafiła.
Łydki zaczynały jej sztywnieć, więc opuściła palce u stóp, stając znów na pełnych stopach. Zrównywanie ich wzrostu na dłuższą metę bywało dla niej niebywale męczące. Ponadto ciężko było jej utrzymać równowagę w tym stanie.
Przypomniawszy sobie ich kłótnię na balu, pamięć przywiodła również na myśl stłuczoną przez Willa lampkę wina. Złapała jego dłoń, próbując się przyjrzeć jego skórze w półmroku panującym w pokoju.
- Nie zrobiłeś sobie krzywdy? - Zapytała, mrużąc oczy. Już na trzeźwo miała problemy ze wzrokiem, teraz było jeszcze gorzej - żeby nie powiedzieć, że tragicznie. Mimo wszystko się martwiła; nawet jeśli był lekarzem, wiedziała, że czasem nie myślał o sobie w należytej ilości.


I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show

~♦~
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eden Lestrange (1694), William Lestrange (2294)




Wiadomości w tym wątku
[18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez William Lestrange - 21.01.2023, 08:06
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez Eden Lestrange - 22.01.2023, 00:42
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez William Lestrange - 27.01.2023, 03:21
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez Eden Lestrange - 15.02.2023, 19:45
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez William Lestrange - 22.02.2023, 09:20
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez Eden Lestrange - 28.05.2023, 16:19
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez William Lestrange - 31.05.2023, 07:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa