Panowie zgodzili się na temat niezwykłości nocnych spacerów po złomowisku. Jak romantycznie. Ururu był przychylnie nastawiony do nieznajomego. Uznał go za osobę sensowną oraz interesującą, a także godną prowadzenia rozmowy. Bardzo dobry początek znajomości.
— Tak, byłem tu kilka razy w ciągu ostatnich miesięcy. Pięć dokładnie. Tak więc wydaje mi się, że nasze spotkanie dzisiaj i tak nazwałbym zbiegiem okoliczności, niż czymś, co prędzej czy później powinno się wydarzyć. Chyba, że przychodzi pan tu co najmniej sześć nocy w tygodniu.
Ururu przechylił nieco głowę. Zgodnie z jego wiedzą, tostery nie wyszły jeszcze z użycia. Nie stanowiły też szczególnie rzadkiego urządzenia AGD. Dlaczego więc ten chłopak zadawał takie pytania? Czyżby... czyżby też był czarodziejem?
— Już panu pokazuję.
Cofnął się do miejsca, gdzie zostawił toster i przyniósł go Carrowowi.
— W te szczeliny wsadza się dwie kromki chleba prostopadłościennego. Jak pan widzi, nie ma tu wystarczająco miejsca na regularny kształt chleba. Wtedy przesuwa się ten przycisk. Urządzenie nagrzewa się i opieka chleb, następnie zapadnia powraca do pozycji wyjściowej, w czasie od jednej minuty do pięciu, w zależności od mocy modelu. Ogrzewanie jest wyłączone, a chleb jest gotowy.
Ururu zaprezentował działanie urządzenia najlepiej jak mógł, pokazując wszystkie wspomniane elementy. Na końcu podał Carrowowi obiekt do indywidualnej eksploracji.
— Pan musi być czarodziejem, skoro nie zna pan tego popularnego urządzenia, czyż nie mam racji? — spytał przyjaźnie i prosto z mostu.