28.05.2023, 19:03 ✶
Zamarł w miejscu słysząc swój pseudonim powtórzony trzykrotnie. Czyli jednak. Sam zostanie podpałką.
Na szczęście nie. Na szczęście Śmierciożerca zbliżył się tylko po to, by samemu podpalić "tort". Czy to tyle? Czy teraz mogli udać się do domu? Zrobił kilka kroków w tył.
Kiwnął tylko głową na słowa Vulturisa. Dobrze wykonana robota? Zależy od perspektywy. Najważniejsze, że to koniec.
Ezechiel udał się do wyjścia za Śmierciożercą. Obejrzał się jeszcze ten ostatni raz. Wtedy dostrzegł już w pełni uformowanego ducha zamordowanej kobiety, która lamentowała nad ciałem nieprzytomnego syna. Gdyby nie to, że już szedł, zamarłby bez ruchu.
Na zewnątrz spojrzał na bezchmurne niebo. To było dotychczas najbardziej przerażające wyjście z domu w jego życiu.
Koniec sesji