Norka spoglądała na chłopaka uważnie. Co też go skłoniło, żeby ją obrabować. Czy był taki zdesperowany? Doskwierał mu głód? Jaki był powód. Przecież był młodziutki, zrobiło się jej go szkoda, tak trochę, bo mimo wszystko nadal był złodziejem, który chciał ukraść jej torebkę.
- Mam dopiero dwadzieścia sześć lat, nawet nie. NIE MA SZANS, że to mój wnuk. - Odparła nieco teatralnie. Grunt to mieć lekkie podejście do tego, co się przed chwilą wydarzyło. Szczególnie, że zakończenie tej historii mogło być zdecydowanie gorsze. Humor pannie Figg jednak dopisywał.
Obserwowała jak Longbottom sięga po kajdanki, był to chyba pierwszy raz, kiedy widziała przyjaciółkę w akcji. Zrobiło to na niej ogromne wrażenie. - Cóż za profesjonalizm moja droga. - Nie ukrywała, że jej to imponowało. Zabawne, jak Brenna i Nora były różne od siebie jeśli chodzi o predyspozycje fizyczne. Figg nigdy w życiu nie byłaby w stanie sobie poradzić z żadnym przeciwnikiem. Longbottonównie przychodziło to z taką łatwością i gracją.
- Słucham? Spisek, czyś ty młody człowieku do reszty oszalał. Ukradłeś mi torebkę, straciłeś pamięć jak wylądowałeś na chodniku? - Nie mogła uwierzyć, że tak łkał. Miałby choć jakieś resztki godności i przyznał się do popełnionego przestępstwa. Okropna ta młodzież...
- Zrobiło mi się go szkoda, na początku, chciałam go zaprosić na darmowe pączki, ale widzę, że to chyba sposób na życie. Bez sensu. - Powiedziała do Brenny, gdy zobaczyła, jak przeszukuje Edgara. Rozczarowała się, myślała bowiem, że było to jednorazowe. Jak widać panna Figg miała trochę za dużo wiary w ludzi.
- Ja niczego nie gubię i pani brygadzistka bardzo dobrze zdaje sobie z tego sprawę. - Nie wmówiłby Brennie, że Nora zgubiła torebkę. Za bardzo pilnowała swoich rzeczy, żeby w ogóle coś takiego miało szansę się wydarzyć. - Teraz to mi przestaje być cię szkoda. - Rzekła do chłopaka. - Chcesz skończyć w Azkabanie, zaczyna się zazwyczaj od takich drobnych przestępst, a później? Spadasz na samo dno. - Zaczęła go trochę umoralniać, chociaż sama nie miała pojęcia dlaczego.