— Tak, jestem — odpowiedział entuzjastycznie. Cóż za niespodzianka! Spotkał czarodzieja na mugolskim złomowisku! Co prawda ten tylko spacerował, ale to zawsze niesamowita odmiana.
Zastanowił się chwilę nad kolejnymi słowami. Chociaż napotkany czarodziej znajdował się w mugolskim rejonie, a toster wydawał mu się fascynujący, Ururu nie był pewien, czy może przyznać się do swojego pochodzenia, zainteresowań i historii edukacji.
— Interesuję się inżynierią. Czyli tak, tego typu urządzenia wchodzą w skład tych zainteresowań, aczkolwiek, oczywiście, te magiczne również. Czasami przychodzę tu, by nauczyć się więcej. Ludzie potrafią wyrzucać sprawne urządzenia, które mogę sobie w pełni obejrzeć i zbadać.
Wolał nie wspominać teraz, że czasem sobie coś zabiera w całości albo w częściach. Nie starał się też nie zgarniać zbyt dużo, gdyż najzwyczajniej w świecie nie miał miejsca, a i nie chciał z domu Heather robić śmietniska. Pamiętał też, że w poprzednim mieszkaniu miał warsztat w piwnicy. Jakie to musiały być dobre czasy.