Norka miała miękkie serduszko. Najchętniej pomogłaby każdemu, kto tego potrzebował. Spoglądała na chłopaka, który zaczął mówić coś o lekach dla babci... Trochę ją to poruszyło. Na całe szczęście obok znajdowała się Brenna, która spoglądała na sprawę zupełnie inaczej. Miała doświadczenie z takimi osobnikami, w przeciwieństwie do Figg, co naprawdę w tym momencie ratowało jej dupę. Norka łyknęłaby te kłamstwa bez zastanowienia.
- Jak nie, jak mi ukradłeś torebkę, ale do tego już doszliśmy przed chwilą. - Skomentowała jeszcze słowa chłopaka, bo przecież zaraz tak nią zakręci, że wyjdzie na to, że ona sama sobie ukradła tę torebkę. Co za chłopaczysko!
- Szkoda takiego młodego chłopaka, ale może faktycznie jak trafi do Azkabanu to zobaczy, że te kradzieże są nieopłacalne. - Rzekła cicho, a głos jej zadrżał. Kto to widział takiego młodzieńca w takim okropnym miejscu, nawet jej się go zrobiło trochę żal - znowu. Jednak skoro nie był to pierwszy raz, a kłamstwo tak łatwo mu przychodziła mogły być niemalże pewne, że znowu zachowa się podobnie. Norka zastanawiała się skąd się to u niego wzięło, przecież był taki młodziutki, a już postanowił kroczyć przestępczą ścieżką. Najwyraźniej dla niektórych ludzi nie było ratunku, a szkoda.
- Trzeci? To już bardziej jak praca, skoro robi to co chwilę. Wiesz, że są zdecydowanie ciekawsze sposoby na zarobienie pieniędzy? - Panna Figg była nauczona ciężkiej pracy, jak widać nie wszyscy zamierzali zarabiać w taki sposób, jednak czy nie szkoda mu było życia? Może było to szybsze, działało od razu - jednak bardzo ryzykowne jak widać. - Zresztą chłopaku chyba to nie jest odpowiednia ścieżka dla ciebie, skoro tyle razy cię złapali... Powinno dotrzeć już chyba, że się do tego nie nadajesz. - Zamierzała kontynuować temat, może tak go znudzi ich gadanie, że stwierdzi, że to faktycznie nie ma sensu.
- Jasne, możemy tak to załatwić. Będę na ciebie czekać z gorącą kawą. - Powiedziała jeszcze do przyjaciółki nim odwróciła się na pięcie, a później ruszyła w stronę klubokawiarni.