Vespera aktualnie operująca pseudonimem Avis dostała informacje bezpośrednio od swojego ojca. Nie zamierzała jej zignorować, ponieważ w jej życiu zdanie oraz polecenia Chestera były jednymi z najważniejszych. Przetrzymali ją zdecydowanie trochę dłużej w pracy przez co musiała w pośpiechu przenosić się w ustronne miejsce, aby móc się przebrać. Twarz zasłoniła maską, ubrania czarną szatą, w ręce sztywno trzymała różdżkę i przeniosła się w wyznaczone miejsce. Odkryła, że dotarła jako ostatnia, ale zdecydowanie nie spóźniona. Stanęła tuż za Oleandrem słuchając jego wypowiedzi, położyła delikatnie i krótko dłoń na jego ramieniu:
— Czwórka. – odpowiedziała mu zdecydowanie chłodniej niż zamierzała, ale nie przejęła się; stała wyprostowana jak struna spoglądając na każdego z zebranych osób. — I myślę, że sobie poradzimy. – dodała, a jej wzrok spoczął na oczach jej ojca. Sama nie okazywała żadnych emocji. W takich sytuacjach nigdy nie była zdolna do ich wyrażania. Musiała skupić się na chłodnych kalkulacjach i planie. Nie lubiła popełniać błędów, a wprowadzenie w tym miejscu trochę chaosu wydawało się jej idealnym pomysłem.
— Jaki jest plan? – zapytała rozglądając się, starając się przy tym schować w cieniu. Sama również była zadowolona, że mogła uczestniczyć w tej akcji, że mogła się wykazać, że mogła pokazać, że mają odpowiednią siłę i potęgę do osiągania swoich planów. Chciała też w głębi serca przypodobać się ojcu, nie zawieść jego oczekiwań. Nie wiedziała też czy Chester przyszedł tutaj, aby ją kontrolować, czy może sprawdzić jej umiejętności, czy może sprawdzać też młodszych Śmierciożerców, czy może z pobudek osobistych, w których się o nią martwił? Te wszystkie rozterki wyrzuciła w głąb swojego umysłu będąc w pełni skupioną na zadaniu, które mieli wykonać. Wprowadzenie chaosu w życie społeczności magicznego świata, pokazanie potęgi jaką posiadają i oferują ludziom było dla niej priorytetem.