30.05.2023, 02:38 ✶
Kiedy jeszcze był w Brygadzie Uderzeniowej, uważał że znalezienie trupa było niczym gwiazdka. Zawsze tego typu zgłoszenia przyjmował z umiarkowanym entuzjazmem i tylko takim, bo nie chciał żeby ktoś pomyślał sobie coś absolutnie niewłaściwego. Dla niego zwyczajnie była to okazja - na to, by wreszcie pośród mandatów za źle zaparkowane miotły wydarzyło się coś ekscytującego. Cały proces dochodzenia tego kto kogo zabił i dlaczego, też sprawiał że aż chciało mu się żyć, chociaż musiał przyznać, ze najbardziej w tym wszystkim lubił momenty zatrzymań. W końcu niecodziennie można było poznać mordercę, a ci nawet często należeli do takich, którzy nie chcieli tak zwyczajnie dać się złapać magicznej policji, a Bulstrode miał to do siebie, że lubił szeroko pojętą akcję. Trupy natomiast, nawet jeśli wydawały się całkiem dobrym początkiem dnia, to w ostatecznym rozrachunku niewiele go obchodziły. Zdawał sobie sprawę, że ich ciała często opowiadały jakąś historię i były zagadką, która aż prosiła się by ją odkryć, ale on sam niewiele w tym wszystkim widział. Ograniczał się do przyjęcia raportu od koronera i wierzenia mu na słowo, że to co znalazł faktycznie było istotne i miało sens.
Właśnie taki raport był mu teraz potrzebny. Na cale szczęście też, daleko było mu już do gówniarza z BUMu i mógł się chwalić oznaką aurora. Nie zmieniało to jednak faktu, że do całej sprawy i dochodzenia podchodził raczej entuzjastycznie. Wkroczył więc do prosektorium dziarskim krokiem, już od progu posyłając Cynthii jeden z tych szelmowskich, może nieco głupkowatych uśmiechów. Nie dość, że mógł dostać informacje w kwestii sprawy, to jeszcze w całkiem miłym towarzystwie. Żyć nie umierać.
- Wspaniale - oznajmił w odpowiedzi, wyraźnie zadowolony z takiego obrotu spraw. Szybko też ruszył w kierunku wskazanego przez nią fotela, gdzie rozsiadł się. Przez moment zastanawiał się, czy w sumie nie powinien wstać i jej wyręczyć, ale powiedzmy sobie szczerze, absolutnie mu się nie chciało. Zamiast tego otaksował ją spojrzeniem.
- Jak zwykle wyglądasz nienagannie - uraczył ją niezobowiązującym komplementem, na wzmiankę o herbacie kiwając tylko głową. Chwila przerwy w pracy, tym bardziej że technicznie musiał poczekać jeszcze trochę na to, po co tu przyszedł, jeszcze nikomu nie zaszkodziła. - Mam nadzieję, ze mój truposz nie sprawił ci zbyt wiele problemów.
Właśnie taki raport był mu teraz potrzebny. Na cale szczęście też, daleko było mu już do gówniarza z BUMu i mógł się chwalić oznaką aurora. Nie zmieniało to jednak faktu, że do całej sprawy i dochodzenia podchodził raczej entuzjastycznie. Wkroczył więc do prosektorium dziarskim krokiem, już od progu posyłając Cynthii jeden z tych szelmowskich, może nieco głupkowatych uśmiechów. Nie dość, że mógł dostać informacje w kwestii sprawy, to jeszcze w całkiem miłym towarzystwie. Żyć nie umierać.
- Wspaniale - oznajmił w odpowiedzi, wyraźnie zadowolony z takiego obrotu spraw. Szybko też ruszył w kierunku wskazanego przez nią fotela, gdzie rozsiadł się. Przez moment zastanawiał się, czy w sumie nie powinien wstać i jej wyręczyć, ale powiedzmy sobie szczerze, absolutnie mu się nie chciało. Zamiast tego otaksował ją spojrzeniem.
- Jak zwykle wyglądasz nienagannie - uraczył ją niezobowiązującym komplementem, na wzmiankę o herbacie kiwając tylko głową. Chwila przerwy w pracy, tym bardziej że technicznie musiał poczekać jeszcze trochę na to, po co tu przyszedł, jeszcze nikomu nie zaszkodziła. - Mam nadzieję, ze mój truposz nie sprawił ci zbyt wiele problemów.