31.10.2022, 22:37 ✶
Gdy Nora zaczęła mówić, Patrick odwrócił głowę w stronę okna. Obserwował nieciekawy widok na dworze a na jego czole pojawił się wąski, pionowy mars, jakby myślał intensywnie. Naiwnością z jego strony było sądzić, że czarodzieje zamieszkujący Dolinę Godryka są bezpieczni. Po raz kolejny, w ciągu kilku ostatnich dni, uderzyło w niego, że Dumbledore miał rację powołując Zakon Feniksa i po raz kolejny, w ciągu kilku ostatnich dni, zdał sobie sprawę, że rozpaczliwie potrzebowali w tej organizacji większej liczby członków. Być może Nora była na razie bezpieczna (i może będzie bezpieczna już zawsze, tak jak bezpieczni są wszyscy ci, którzy trzymają głowę odpowiednio nisko by nikt nie zwrócił na nich uwagi), ale ten stan mógł ulec zmianie. Nie miał stuprocentowej pewności.
Zanim jej odpowiedział, skontrolował wzrokiem całe pomieszczenie, jakby upewniając się, że ich rozmowa nie trafi do nieodpowiednich uszu. Potem skupił na Norze pełną uwagę.
- Przepraszam. To było głupie pytanie – rzucił cicho. – Chciałbym pani powiedzieć, że jest pani bezpieczna i pani bliscy są bezpieczni, ale nie byłaby to do końca prawda. Nie wiem jak wiele plotek pani usłyszała, ale faktem jest, że pojawił się czarodziej, który ogłosił się Czarnym Panem. Zbiera popleczników, którzy tak jak on wierzą w idee czystości krwi. Myślę… właściwie jestem przekonany, że ataków będzie coraz więcej – opisał, ciągle tym samym, niezbyt głośnym, łagodnym głosem, w którym jednak pojawiły się nuty wskazujące na to, że przejmował się jej słowami.
Może przez to, że wspomniała o dziecku a Patrick jako sierota bardzo nie chciał, by i jej córka została półsierotą? Albo o przyjaciołach pochodzących z mugolskich rodzin? Albo ujęło go to, że naprawdę była zmartwiona?
Wypowiedzenie kolejnych słów kosztowało go więcej niż mogłoby się wydawać. I może to, że w ogóle zdecydował się je wypowiedzieć, wynikało z tego, że dostrzegł aurę Nory a aury, czego zdążył się już nauczyć, nie kłamały.
- Ale proszę mnie posłuchać. Są ludzie, którzy nie pozwolą Czarnemu Panu i jego poplecznikom wygrać. Będą z nim walczyć. I będą zapobiegać każdemu atakowi Śmierciożerców, o którym się tylko dowiedzą – zakończył z osobliwą mocą w cichym głosie. - Gdyby wiedziała pani, że grozi pani niebiespieczeństwo, proszę mi tylko dać o tym znać.
Zanim jej odpowiedział, skontrolował wzrokiem całe pomieszczenie, jakby upewniając się, że ich rozmowa nie trafi do nieodpowiednich uszu. Potem skupił na Norze pełną uwagę.
- Przepraszam. To było głupie pytanie – rzucił cicho. – Chciałbym pani powiedzieć, że jest pani bezpieczna i pani bliscy są bezpieczni, ale nie byłaby to do końca prawda. Nie wiem jak wiele plotek pani usłyszała, ale faktem jest, że pojawił się czarodziej, który ogłosił się Czarnym Panem. Zbiera popleczników, którzy tak jak on wierzą w idee czystości krwi. Myślę… właściwie jestem przekonany, że ataków będzie coraz więcej – opisał, ciągle tym samym, niezbyt głośnym, łagodnym głosem, w którym jednak pojawiły się nuty wskazujące na to, że przejmował się jej słowami.
Może przez to, że wspomniała o dziecku a Patrick jako sierota bardzo nie chciał, by i jej córka została półsierotą? Albo o przyjaciołach pochodzących z mugolskich rodzin? Albo ujęło go to, że naprawdę była zmartwiona?
Wypowiedzenie kolejnych słów kosztowało go więcej niż mogłoby się wydawać. I może to, że w ogóle zdecydował się je wypowiedzieć, wynikało z tego, że dostrzegł aurę Nory a aury, czego zdążył się już nauczyć, nie kłamały.
- Ale proszę mnie posłuchać. Są ludzie, którzy nie pozwolą Czarnemu Panu i jego poplecznikom wygrać. Będą z nim walczyć. I będą zapobiegać każdemu atakowi Śmierciożerców, o którym się tylko dowiedzą – zakończył z osobliwą mocą w cichym głosie. - Gdyby wiedziała pani, że grozi pani niebiespieczeństwo, proszę mi tylko dać o tym znać.