— Ależ ja bardzo chętnie panu zapłacę. Dzielenie się umiejętnościami ma wysoką wartość i trzeba to cenić. Oczywiście mówię tu o przydatnych umiejętnościach, a deportacja do takich należy. Szczególnie, że to dość niebezpieczna sztuka i na pewno pierwszy lepszy czarodziej nie powinien tego uczyć. Do prowadzenia kursów pewnie potrzebne są specjalne licencje, czy dobrze mi się wydaje?
Ururu nie uznawał taryfy ulgowej dla znajomych, chociaż nieświadomie również tak postępował. Nie potrafiłby wziąć pieniędzy od kolegi za spędzony z nim czas, bez względu na to, czy łowiliby ryby, czy tłumaczyłby mu całki.
— Oh, cóż za ciekawy pomysł! Najpierw wrotki, a potem kto wie, może cały autobus! Jakie by to było przełomowe! W jaki sposób planuje pan utrzymać napięcie powierzchniowe? Specjalna struktura kół z mikro otworami? Narzucone wysokie tempo jazdy?
Odpowiedzią zapewne była "magia", ale tego najprostszego rozwiązania Ururu nie wziął pod uwagę.
— Dokładnie! Moim ulubionym podejściem jest przerabianie mugolskich urządzeń tak, by energię czerpały z magii. Wydaje mi się to najbardziej optymalnym rozwiązaniem, gdyż zaplanowanie mechanizmu jest prostsze niż znalezienie odpowiednich czarów do zaklęcia obiektu. Natomiast największą wadą mugolskich urządzeń jest to, że muszą być czymś napędzane, a magia daje nieskończone źródło energii. Poza tym, wiele urządzeń mugoli jest naprawdę przemyślanych. Skoro pan interesuje się transportem, to przy tym pozostańmy. Czarodzieje stworzyli latające miotły, co samo w sobie jest prostym, łatwym w utrzymaniu i przechowywaniu pojazdem. Mugolski rower w wygodzie jest podobny. Co prawda nie potrafi latać, ale opanowanie jazdy nim jest o wiele łatwiejsze. A samochód? To dopiero wygoda! Mugolskie pojazdy latające również są wygodniejsze i bezpieczniejsze. Nie można z nich ot tak spaść.